RSS
 

malowania nadszedł kres….prawie

22 gru

Wreszcie skończyłam ….malowanie mieszkania to jest to , co lubię , ale jeszcze bardziej moment , w którym siadam i podziwiam własne ” dzieło”. Tak , jest pięknie ….kolory czekolady i latte ….nic tylko lizać ;) Kolory wybrał Pan po moich małych sugestiach . Ja zajęłam się malowaniem. Nie obyło się bez odcisków i obietnic ,że już nigdy więcej. Jednak było warto. mam nadzieję , że Panu się spodoba. Biedny był tylko papug , nazwany przez Pana ” rosołem ” . Skrzeczał i patrzył na mnie z politowaniem. Jego klatka wciąż lądowała w innym miejscu , z czego zadowolony nie był. Z nerwów pożerał wszystko prócz jedzenia : wapno , papier i żerdkę, na której siedział. Cieszę się ,że gadanie zwierząt o północy w wigilię to tylko mit. Nawet nie chcę myśleć , co miałby do powiedzenia, zważywszy ,że obgryzając wapno jego wzrok mówił : patrz jaki biedny jestem . Ty malujesz , a ja kamienie wpierdalać muszę. Może kiedyś dokupię mu papugę do kompletu . Nazwałam ją ” pomidorowa” idąc za ciosem ” rosoła” :) Więc kiedyś będzie Pomidorowa i Rosół …I wszystko w porządku , tylko Pana mi wciąż brak i jakby mniej , choć tak naprawdę nic się nie zmieniło . Może to zbyt długie dni wydłużane przez remont , a może nadchodzące święta , których nie znoszę , bo nie kojarzą mi się z niczym dobrym i nie wywołują pozytywnych  emocji.
 Na szczęście to tylko trzy dni , wliczając sylwestra…..Bogu dziękować ,że tylko raz w roku je mamy :)

I raz jeszcze :)

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz