RSS
 

zaufanie….czy da się odbudowć?

06 gru

Dawno nie pisałam ….szukanie nowego domu i przeprowadzka pochłonęły cały mój wolny czas. Ale jestem , cała ,zdrowa ( prawie, bo wczoraj skręciłam kostkę )) i szczęśliwa ….

Dziś po kilku dniach ciszy odezwała się znajoma : ” mój Pan na nasze spotkanie przyprowadził koleżankę , aby zabawić się w trójkę. Mimo mojego sprzeciwu nie wyprosił jej z pokoju. Wiedział z wcześniejszych rozmów ,że to moja nieprzekraczalna granica. Nie godzę się na takie układy. Tak bardzo mi źle . Później przepraszał , ale stracił moje zaufanie. Co mam zrobić? Tak bardzo Mu ufałam . Co teraz? ” Jedyna moja rada , choć spóźniona brzmiała ” trzeba było wyprosić ich oboje „. krótko , prosto i na temat. Ale już po fakcie. Pozostało pytanie , czy zdeptane zaufanie , rozpierniczone na kawałki serce da się poskładać ? Jak dla mnie NIE. Ja NIGDY nie potrafiłabym zaufać ponownie po takiej , czy podobnej akcji. To nie jest klasyczny związek, w którym możemy tupnąć nogą , strzelić focha lub porzucać talerzami. Taki związek wymaga maksimum szczerości i zaufania. Każdy dominujący powinien mieć świadomość ,że w nim nie ma miejsca na niedomówienia , dziwne próby i prowokacje. Chyba ,że nie zależy mu na układzie w jakim jest , a swoją uległą traktuje jako następną do kolekcji. Nie ta , to następna….

Ja niestety w sprawach zaufania nie jestem dobrym doradcą….zbyt wiele doświadczyłam złego w tym temacie. I nie wiem , czy sama potrafię zaufać do końca. Uczę się tego powoli…Nie , nie żebym nie ufała. Ufam ogólnie , ale w sprawach damsko-męskich jest mi cholernie ciężko ( wybacz Panie ). Po prostu facet , to zawsze facet. Jak to mawiam  : przechodząc przez wysypisko śmieci smrodu nie wyczuje , ale kobietę , tym bardziej łatwą, wywącha  z kilometra.

Ale wracając do pytania : czy da się odbudować zaufanie w takim związku ? Może coś podpowiecie….

 

 

 
Komentarze (4)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~C.

    13 grudnia 2015 o 15:16

    Próbuję sobie wyobrazić siebie w takiej sytuacji. Wydaje mi się, że gdyby mój Pan wywinął mi taki numer, to… Raczej nie byłabym zbyt grzeczna i wywaliła Go razem z tą dziewczyną. Ale tak jak mówię – wydaje mi się, że taka reakcja miałaby miejsce na 90%.

    Wiem, że nie mój Ukochany nigdy nie zrobiłby czegoś takiego bo wie, że, tak jak u Twojej koleżanki, jest to moja granica i najzwyczajniej w świecie nie lubię się dzielić tym, co moje. Bo skoro ja jestem Jego, to i On jest mój. Tylko. Rozmawialiśmy o tym na początku naszej znajomości i znamy swoje granice, swoje potrzeby i lęki.
    A skoro u Twojej koleżanki było inaczej i mężczyzna zignorował jej granicę, to… Najwyraźniej był kiepskim panem i miał gdzieś jej odczucia, tyle.

     
    • melisa

      29 grudnia 2015 o 13:07

      Podpisuję się obiema ręcami a nawet nogami pod Twoją wypowiedzią. Szczerze mówiąc , jak dla mnie to nawet nie trzeba ustalać takich rzeczy , jak wyłączność w obie strony, choć też o tym mówiłam. Jedynym wyjątkiem jest spotkanie z tą trzecią osobą ( kobitą czy facetem ) po wspólnym uzgodnieniu. Ale to musi być świadoma decyzja obu stron. A wtedy można mieć jedynie nadzieję ,że nic to w ich związku nie zmieni

       
  2. ~Mroczny_Koneser

    14 grudnia 2015 o 12:32

    Generalnie zaufanie da się odbudować. Czasami popełnia się błędy z niewiedzy albo niedojrzałości. Ten kto zawiódł zaufanie musi jednak szczerze żałować tego co zrobił. Musi uświadomić sobie co może stracić. Akurat ten konkretny Pan nie jest warty wybaczania. To hedonista. Nie zależy mu na uczuciach/emocjach a na prostej przyjemności. Nie jest szczery ze swoją su. Robi coś za jej plecami. Rozmawia i umawia się z kobietą. Nie zależy mu na tej konkretnej uległej. Szkoda na niego czasu i emocji. Jeśli są nieprzekraczalne granice to trzeba ich przestrzegać. Trzeba uszanować emocje osoby z którą się związało. Pan ma prowadzić a nie dręczyć psychicznie ;-)

     
    • melisa

      29 grudnia 2015 o 13:02

      hmmm….błędy z niewiedzy? niedojrzałości? Powiedziałabym raczej ,że z głupoty. Bo jak wielkim trzeba być głupcem , aby niszczyć kogoś zupełnie oddanego ? Dla mnie to najzwyklejsza zdrada . Coś czego ja nigdy nie wybaczam i jakbym nie kochała i była oddana …znikam. I nie wchodzą w grę tłumaczenia tej głupoty zamroczeniem alkoholowym, bo z takimi często można się spotkać . A głoszone hasła ” czego oczy nie widzą…” bądź ” to nie mydło , się nie zmydli ” są szczytem szczeniactwa.