RSS
 

Archiwum - Listopad, 2015

wstyd , tęsknota , koszulka i ” no przecież wiem „

11 lis

Ngdy nie pisałam o moich spotkaniach z Panem , ale dziś odczułam wewnętrzną potrzebę , by coś nakreślić. W sumie to jakby spowiedź , w nadziei na odpuszczenie grzechów….Kurwa czuję to zawsze …wstyd …bezradność i niedosyt. ” Panie błagam jeszcze 10 minut ” – jedno z nielicznych moich błagań , ale jedyne , z którym się źle czuję. Jak mała dziewczynka , prosząca mamę o lalkę , mimo  świadomości , iż nigdy jej nie dostanie. Tak, każda minuta z Panem to skarb …każdy dotyk , bez względu na to , czy jest delikatny jak muśnięcie motylich skrzydeł , czy mocny niczym uderzenie pioruna , jest darem . Każde spojrzenie błogosławieństwem dającym siłę , by czekać …trwać…istnieć.

Więc jołczę o każdą chwilę Jego obecności…wymyślając cud-powody , by zatrzymać Go jak najdłużej. Wierzcie mi , nie chcecie wiedzieć jakie:) zresztą nie mają one znaczenia , skoro nie przynoszą efektu. Wiem ,że nie zawsze długość spotkań zależy od Pana , często dyktowana jest Jego pracą , czy własnym życiem . ” Wiesz ,że uwielbiam spędzać z tobą czas, ale muszę już iść ” zdanie  niby jak każde inne …bez deklaracji , obietnic , a jednak dające wiarę i pewność . Pewność ,że jest się z właściwym człowiekiem , na właściwym miejscu….Tak , te detale cieszą ,  jak koszulka podarowana przez Pana przesiąknięta Jego zapachem ….poprzednia już trochę się wywietrzała :) Znów będzie się do czego przytulić ….i móc spokojnie zasnąć ….Trochę to niweluje tęsknotę i samotność…Tylko trochę , no cóż , tęsknię zanim Pan zniknie mi z oczu. Choć czasem mam wrażenie ,że Jemu to akurat przynosi ulgę…haha. Ileż można znosić niewolnicę prawie wrośniętą w siebie , nawet mając świadomość ,że to tylko przytulas . Uwielbiam się przytulać i zdaję sobie sprawę ,że to czasem męczące , ale taka jestem. Czasem nawet w swej dzikiej wyobraźni obrazuję sobie , jak leżąc na podłodze kurczowo trzymam się Pana kostki , a On biedny ciągnie mnie niczym przysłowiową kulę u nogi . Co więcej nawet wymyśliłam wersję pozapomieszczeniową ….na deskorolce . Co by ulżyć trochę Panu w ciągłym włeczeniu za sobą mej skromnej osoby ;) A tak na poważnie , to zastanawiam się , ile musiałabym z Panem przebywać , aby choć trochę się Nim nasycić…

W swym rozmarzeniu napisałam do przyjaciółki , aby zwierzyć się jej ze swych chorych zapędów. Rozgadałam się jak ja to niepoprawna tulaczka jestem , a ona mi na to ” no przecież wiem , my wszystkie podobne „. Ufff….ulga , nie tylko ja mam kocie zapędy do łaszenia i głaskania. Można wreszcie zasnąć spokojnie , wtulając się w ” szmacianego Pana ” i zaciagać Jego zapachem :)

 

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii