RSS
 

mój Pan …szalona ja….

21 wrz

Wiele osób jest ciekawych jaki jest mój Pan….i tutaj i wśród przyjaciół …Więc napiszę kilka słów o Nim. Pewnie zaskoczę niejedną osobę , ale mój Pan jest….jakby z innej bajki…To najlepsze określenie. On pedant z poukładanym życiem ….ja…szara mysz do tego kochająca artystyczny nieład w każdym tego słowa znaczeniu, wciąż walcząca o trochę szczęścia w życiu…Dwa różne światy …zbiegające się na pewnym etapie i od tego momentu tworzące wspólny. Ja szalona ze zwariowanymi pomysłami …Pan kreatywny , pozwalający mi być sobą…ja wylewna uczuciowo …Pan namiętny , cierpliwie znoszący łaszenie się swojej su…której wciąż mało smaku , zapachu , bliskości …zapewne wkurzające , ale Pan jest dzielny…haha…Nasze spotkania w każdy jak dotąd weekend i tak pozostawiają niedosyt…przynajmniej u mnie…Żegnając się po takim weekendzie nie potrafię się od Pana odkleić i zaczynam tęsknić już po kilku sekundach …odliczając dni do następnego spotkania. W moim życiu jest Kimś , dla Kogo warto żyć , a czasem trwać mimo wszystko….Mój Pan jest dla mnie jak hipnotyczny sen….

 

 

 

 
Komentarze (12)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Francis

    21 września 2015 o 21:06

    Ponawiam pytanie:
    Moja doga – jak to działa, że kobieta zakochuje się tak szybko? Tak szybko nazywa Panem, ulega?

     
    • melisa

      21 września 2015 o 22:21

      skąd wniosek ,że się szybko zakochuje ??? są różne rodzaje miłości….a mojego Pana uwielbiam…jak by to nie brzmiało

       
    • melisa

      25 września 2015 o 01:53

      odpowiem Ci tutaj na Twoje dociekania w sprawie moich uczuć , bo tak szczerze zaczynają mnie drażnić…Nie dlatego ,że są zbyt intymne , ale o swoich uczuciach mówię tyle co chcę i nie ma sensu dopytywać

       
  2. ~catsumi

    22 września 2015 o 11:21

    A ja mam pytanie, czy nie sądzisz że często początki każdego związku, nie tylko klimatycznego są takie same? Wszystko widzimy w różowych kolorach, wszystko jest świeże, nowe, nieodgadnione i z innej bajki… Moim zdaniem najtrudniej i najwytrwalej stworzyć prawdziwy związek bdsm gdzie jest Pan i uległa na stałe, razem 24/7. Codziennie, z problemami dnia codziennego, czasem złym samopoczuciem, czasem z nerwami. To dopiero trudne. Odnaleźć się w tym i nie zgubić jako Pan i uległa, nie zgubić siebie, swoich pragnień. Bo łatwo mieć Pana tylko w weekendy. Życzę wam cudonych początków bo one są bardzo bardzo przyjemne. Zazdroszczę…;-)

     
    • melisa

      25 września 2015 o 01:27

      nie sądzę …u mnie każdy początek nowej znajomości był inny , diametralnie inny…Początek tej znajomości jest najpiękniejszy pod każdym względem i najdziwniejszy . Nie mieliśmy wielu informacji o sobie przed pierwszym spotkaniem , poznajemy się na bieżąco , wyczuwamy …obserwujemy ..a przede wszystkim uczymy siebie .Ale w jednym masz racje , na początku poprzednich znajomości miałam różowe okulary . Teraz wbrew pozorom jest odwrotnie …okulary może nie czarne , ale w stylu przeciwsłonecznych :) Dopiero Pan powoli pozwala mi rozjaśnić ich szkła i pokazuje ,że warto. Mam nadzieję ,że na różowe przyjdzie dopiero pora….czyli widać zaczęłam od ” dupy strony” :) uważasz ,że związek weekendowy jest łatwy? nic bardziej mylnego …choćby z powodu tęsknoty . Łatwiejszy jest całodobowy mimo wszystko o ile kobieta jest prawdziwą uległą a facet prawdziwym dominującym :)
      Odpowiedź na resztę komentarza zamieściłam w nowym poście

       
    • ~Mark

      26 września 2015 o 01:02

      catsumi – przeciez to hormony, oksytocyna, nowe poznawanie, tesknota przez spotkaniem bratniej duszy

      czy 247 jest trudne w prozie zycia ? wg mnie problem nie jest w tym czy ta proza utrudnia, to bardziej pytanie czy sa gotowi na 247
      z moich doswiadczen Dom/sub nie bardzo sobie radza
      a dobrze dobrani Master/slave spokojnie.
      problem w tym, czy dobrze sie rozpoznajemy w srodku.
      no a to przychodzi z doswiadczeniem

       
  3. ~Kiss.brylantowa

    23 września 2015 o 17:41

    Faktycznie brzmi ciekawie, jak to mówią – przeciwieństwa się przyciągają.
    Wiesz tak myślę o poprzednim wpisie, że Pan powinien się interesować swoją uległą. Przez dwa dni nie pisałam do Pana, tak wyszło. Myślałam, że zadzwoni w poniedziałek rano, bo miał 2 zmianę, moj mąż też był w pracy…, a on nic. Nawet nie zapytał czy żyję…

     
    • melisa

      25 września 2015 o 01:36

      oczywiście ,że powinien się interesować . Ja nie wyobrażam sobie braku codziennego kontaktu z Panem…zatęskniłabym się . Ale uważam ,że skoro Ty nie odzywałaś się przez dwa dni powinnaś napisać pierwsza i przeprosić ….zobaczyć Jego reakcje , może poczuł się urażony Twoim milczeniem . Pamiętaj Oni też mają uczucia , choć często zaprzeczają , choćby własnym zachowaniem ;) Przeca Pan musi być twardy …hehe…

       
  4. ~Mark

    26 września 2015 o 00:59

    oj Francis, czuję sie czytając takie pytania jakbym czytał bez urazy wypowiedz licealistki zazdroszczacej kolezance chlopaka, albo…
    kobiety bardzo mocno zdradzonej lub porzuconej, która kiedyś potrafiła poczuć ten wir endorfin i się w nie zanurzyć, a po tych traumach teraz boi sie puścić i wejść w nowe relacje gdy się pojawiaja.

    jak melisa czuje to tak jest
    a jak w to weszla
    to jak robi to na sile to ja skoryguje
    a jak oboje poczuli to maja fantastyczna relacje
    a czy bedzie dluga
    czy krotka
    to zalezy od tego czy sie do siebie dopasuja
    czy raczej bedzie to fajna relacja klimatyczn
    ale bez tego czegos

     
    • ~melisa

      26 września 2015 o 10:19

      Szczerze mówiąc przypuszczam kto kryje się pod pseudonimem Francis i nie jest to kobieta :)

      Piszę co czuję …w końcu to mój blog i lekką przesadą byłoby w nim oszukiwać . Zresztą mam wadę i nie potrafię kłamać :) A robienie czegokolwiek na siłę nie leży w mojej naturze…nawet ostatnio po przeczytaniu kilku wpisów na różnych blogach , zastanawiałam się , czy aby nie jestem zbyt uległa…haha. Może powinnam pokazać czasem pazurki , powiedzieć NIE , tupnąć nogą czy strzelić focha. Tylko jakoś nie potrafię i uważam ,że owe zachowania niejako są sprzeczne z uległością. Ale może się mylę. Jednak wczoraj dwie osoby postawiły mnie do pionu i rozwiały moje wątpliwości i zapewniły ,że są zupełnie niepotrzebne :)

      A co do miłości w klimatach , to współczuję osobom , które niejako stawiają ją jako priorytet. Miłość , albo przychodzi , albo nie ….potrzeba czasu. Ci zabiegający o nią powinni iść trochę inną drogą ….
      może założyć profil na sympatii i liczyć ,że a nóż dla poznanej osoby klimaty nie są obce i się w tym odnajdzie …
      lub na spotkaniu zapoznawczym zapytać wprost ” czy mnie pokochasz ?” :) a jak nie , to odwrócić się na pięcie i wyjść….

      Długości jakiegokolwiek związku , nawet waniliowego , nie jesteśmy w stanie przewidzieć i nigdy nie mamy gwarancji nawet , gdy nasze uczucia zostają odwzajemnione….

       
    • ~Francis

      28 września 2015 o 08:06

      Marku,

      Ja po prostu jestem ciekaw – prosta sprawa ;)

      Zastanawiające jest dla mnie to, że tak szybko można zmienić obiekt uczuć czy podziwu nawet – ze tak szybko można pokochać drugą osobę. Z tego co czytam, to miłość ta jest raczej niemała. I to mnie zastanawia, tyle.

      Nie jestem zazdrosną koleżanką ;)
      Swoje uległe miałem, na razie jestem sam i… Odpoczywam? W każdym razie nie szukam.

       
      • melisa

        28 września 2015 o 11:19

        Widzę ,że ta sparawa nie daje Ci Francis spokoju , więc wyjaśniam . W sumie nie ma nic do ukrycia. Czy szybko ? Wszystko zależy od punktu widzenia. Jednym wystarcza kilka tygodni , inni potrzebują miesięcy. Jak dla mnie zależne jest to od wielu czynników. Najważniejszym jest powód rozstania. Jak to się mówi ” od miłości do nienawiści dzieli nas krok” . Im bardziej mnie ktoś skrzywdził , tym szybciej leczę się z miłości…nie rozstaję się z kimś z błahych powodów, zawsze są one poważne i związane z brakiem możliwości ponownego zaufania.

        Dlatego też nie uznaję powrotów , nawet po dłuższym czasie i to bez względu na to jakby się ten ktoś nie starał i co nie obiecywał. KONIEC. Do niedawna dostawałam smsy od byłego Pana, nie wspominając o kilkunastu telefonach o różnych porach dnia i nocy. Wymusiło to na mnie zmianę numeru telefonu , ponieważ nawet nadosadniejsze słowa nie przynosiły rezultatu.

        Wracając do miłości….nie darzę ją nikogo ” na wejściu ” . Muszę zobaczyć ,że warto. Bez niej nie potrafiłabym się oddać całą sobą ..ale trochę więcej o uczuciach przeczytasz w następnym poście.

        Mam nadzieję ,że trochę Ci rozjaśniłam myślenie i wybacz , ale na tym kończę ten temat. Nie proś mnie więcej o wyjaśnienia na maila. mając Pana nie nawiązuję osobistych kontaktów z innymi dominującymi . Uważam takie poczynania nie na miejscu i nie sądzę , aby spodobały się mojemu Panu.