RSS
 

zabawka do końca…. „życia”…

17 wrz

” Mówisz ,że kochasz deszcz…a rozkładasz parasolkę , gdy zaczyna padać ….

Mówisz ,że kochasz słońce ,a chowasz się w cieniu , gdy zaczyna świecić …

Mówisz ,że kochasz wiatr , a zamykasz okno, gdy zaczyna wiać…

Właśnie , dlatego się boję , gdy mówisz ,że mnie kochasz ” ( W.S.)

Słowa vs czyny.

Dla sprostowania…nigdy przy moim Panu nie czułam się jak zabawka….raczej jak…księżniczka….

Jednak instynkt samozachowawczy nie pozwala mi zapominać o tym , kim jestem i jaką pełnię rolę w naszym związku. I te , które myślą ,że są kimś/ czymś innym ….cóż….zazdroszczę pewności. Niestety nawet urzędowy papierek nam jej nie daje. A o tym , jak się czujemy świadczą czyny …nie słowa. Odpowiadając Adelaine…nie , nie odpowiada mi świadomość bycia wyłącznie zabawką , ale staram się czerpać z tego co najlepsze…spełnienie ….Już lata temu przestałam wierzyć ,że mogę być dla Pana kimś więcej….i wbrew pozorom to pomaga….Miłość …oczywiście ,że jest . Nie powinnam tego pisać , aby mój Pan nie obrósł za nadto w piórka i nie odfrunął ( też czyta czasem bloga) …hahaha , ale uwielbiam Go…jest taki , o jakim wcześniej nawet nie śmiałam nawet marzyć . Ale to w większości związków uczucie jednostronne…my przywiązujemy  się …uzależniamy….A Panowie …hmmm ….możemy mieć jedynie nadzieję ,że choć w połowie czują to samo. Gdy odwzajemniają nasze uczucia , choć w najmniejszym stopniu to raczej o tym nie powiedzą . Kochana to ,że marzysz o stałym , niezachwianym niczym związku absolutnie nie świadczy o tym ,że jesteś marną uległą….raczej o tym ,że nie poznałaś smaku prawdziwej porażki , czego gratuluję z całego serca :) Tak jak napisała mandarynka ….po pewnym czasie często okazuje się ,że nie jesteśmy w stanie dostarczyć Panu nowych doznań i zmienia nas na inny model ….często młodszy , piękniejszy i ….mieszkający bliżej ….boli prawda???

mandarynko popieram ….te które ” raczkują” w klimacie są pełne nadziei na uczucia , a te , które już w nim jakiś czas siedzą , wiedzą jak jest naprawdę  i  akt ślubu , a tym bardziej kontrakt niewolniczy nie daje gwarancji żadnej ze stron. Czy małżeństwa się nie rozpadają? Chyba częściej niż myślimy ….moje waniliowe trwało 15 lat i szczerze mówiąc odeszłam bez żalu …za to z wielką ulgą ( ale to już inna bajka).  Zazdroszczę wchodzącym w klimat tej wielkiej nadziei i wiary na trwanie w wieczności….Ja nie potrafię . Życie nauczyło mnie ,że trzeba się cieszyć z małych rzeczy , co nie oznacza ,że nie należy walczyć o szczęście….Żyję w zgodzie z zasadą ” niczego nie zakładam , niczego nie wykluczam ” ….po prostu chwilą….czerpię garściami swoje szczęście….rozkoszuję się nim….`Wbrew pozorom nie traktuję klimatów jako zabawę , bardzo się angażuję i niestety chyba zbyt bardzo przywiązuję do ludzi…Pana …. Wiele w życiu przeżyłam …zbyt wiele porażek , strat…. i codziennie gdy wstaje rano , mówię do siebie ” kocham Cię życie ….i mam nadzieję ,że wiesz ,iż limit na porażki wyczerpałam ” :) Osoby , które mnie znają , twierdzą ,że jestem szalona….zakręcona pozytywnie , roztaczam aurę szczęścia w koło siebie ….ale tylko nieliczni wiedzą o mnie wszystko….i tych całuję w środek czółka …ponoć największe wyznanie miłości ….

 
Komentarze (11)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Adelaine

    17 września 2015 o 09:36

    To pewnie smutna prawda, ale prawda. Masz rację, nie doznałam smaku prawdziwej porażki, nie byłam porzucona przez Pana… Tęsknię całą sobą do świata bdsm, do absolutnego oddania, zatracenia się, bycia niewolnicą Pana ale z drugiej strony, psychicznie, potrzebuję być jego małą królewną, słodkim kotkiem, osobą, którą się opiekuje i o którą dba… Nie widzę siebie w takiej suchej relacji w której daję tylko ja… :-( W której czekam aż Pan się nie znudzi i w końcu wyrzuci mnie jak zepsutą, nic nie wartą zabawkę. Czytając blogi uległych widzę że niektóre z nich mają tendencję do trwania przy takim Panu i godzenia się na wszystko. Szczególnie masochistki. Ja też lubię ból, ale jednak za bardzo niszczyłaby mnie taka relacja :-( Przecież bdsm ma być też dla mojej przyjemności. Może marna ze mnie uległa, ale też lubię czuć się adorowana przez Pana, kochana i noszona na rękach ;-) Nie godzę się w środku mnie na bycie tylko zabawką na chwilę…aż się nie znudzi. Jeżeli każdy Pan taki jest… być może świat bdsm nie jest dla mnie :-( być może muszą zostać mi tylko fantazje… :-( Tak samo jak bólu, bycia własnością i poniżenia potrzebuję uczucia, opieki Pana, tego, że jest przy mnie….

     
    • melisa

      17 września 2015 o 10:38

      Porażka nie zawsze związana jest z porzuceniem…ja też nigdy nie byłam…odchodziłam sama, gdy docierało do mnie,że coś jest nie tak , że mimo mojego oddania nie czuję się spełniona. Na osłodę powiem Ci ,że bycie niewolnicą nie wyklucza bycia ” księżniczką ” . Piszę w cudzysłowiu , bo to określenie w takiej relacji może mieć wiele znaczeń. Dla mnie oznacza bycie ważną , docenianą , bycie kimś komu poświęca się czas, tak naprawdę jedyną rzecz , którą traci się bezpowrotnie. Noszenia na rękach nie oczekuję …aż taka szczupła nie jestem i nie chcę z Pana inwalidy zrobić …hahaha..Piszesz o godzeniu się na wszystko …Są dwa przypadki, w których uległe to robią. Albo boją się odrzucenia, co dla mnie jest oznaką desperacji , albo wiedzą ,że warto i czerpią z tego satysfakcję.

       
    • ~C.

      17 września 2015 o 11:47

      Kochana, ależ dlaczego tylko fantazja? Co prawda nic o Tobie nie wiem, ale nie myśl tak!

      Mi może się przysłowiowo „przyfarciło”, bo mój pierwszy Pan okazał się być tym jedynym, najlepszym – i zaraz stukną nam cztery lata. Kochamy się, z wzajemnością. I jak widzisz – da się. To samo do autorki bloga. Wydaje mi się, że „prawdziwy” Pan (błeh, jak to brzmi…) nie będzie bał czy wstydził się okazać, że nas kocha. Jeśli kocha. Co jest złego w takim uczuciu? Dla mnie relacja BDSM to trochę taki level up „zwykłego” związku. Oparty na większym zaufaniu i… Intymniejszy?

      Da się. Wystarczy tylko chcieć być kimś więcej dla tej drugiej osoby i nie zadowalać się byciem zabawką, bo akurat Pan tylko tego chce. Tak mi się wydaje

       
  2. ~Kiss.brylantowa

    20 września 2015 o 12:19

    Piszesz, że zazdrościsz osobom „raczkujacym „w klimacie. Nam tym nowym jest naprawdę bardzo ciężko. Często zadaje sobie pytanie „czy na pewno jestem taka jaką chciał „,”czy dam radę spełnić jego oczekiwania „. Mówi się im dalej w las tym ciemniej, więcej pytań, więcej oczekiwań, więcej rozczarowań.

    C. – gratuluję wytrwałości i życzę najlepszego ;)
    Jak widać są wyjątki.

    Pisałaś, że Pan czyta bloga. -To dobrze, bo nie zawsze wszystko da się powiedzieć wprost, łatwiej napisać. On czytając poznaje Ciebie, Twoje pragnia i obawy. Powinien je niwelować.

    Spodobało mi się Twoje poranne dzień dobry – „kocham Cię życie ….i mam nadzieję ,że wiesz ,iż limit na porażki wyczerpałam ”

    Często się spotkacie z Panem? Napisz coś o nim ;)

     
    • melisa

      21 września 2015 o 17:39

      Zazdroszczę , ponieważ macie tę wiarę , nadzieję , której brakuje już często uległym będącym dłuższy czas w klimatach. Pytania jakie masz są dowodem na brak wiary w siebie. Sprawa jest wbrew pozorom bardzo prosta . Jeżeli Panu nie pasuje jaka jesteś , nie potrafi docenić Twojego oddania to znaczy ,że nie jesteś dla Niego. Pamiętaj jednak ,że jak w każdym związku potrzeba czasu na dotarcie się , poznanie wzajemnych potrzeb. Błędem jest oczekiwanie , iż od pierwszego spotkania wszystko będzie świetnie . Musicie sobie dać czas na błędy , niedociągnięcia….Związki , w których od początku jest świetnie jest bardzo mało…choć ja osobiście nie narzekam …ach ta moja skromność ;) Choć wiem ,że się siebie dopiero uczymy …jednak wierzę , iż może być tylko lepiej. Uwielbiam uczucie , gdy widzę jak wielką przyjemność mogę sprawić swojemu Panu w różny sposób , to dodaje mi pewności siebie.
      Myślę ,że Pan nie musi czytać mojego bloga , aby mnie poznać …potrafimy szczerze rozmawiać na każdy temat. Kiedyś przyjaciółka powiedziała mi ,że zapewne będę inaczej pisać mając tę świadomość…nie mogę się z tym zgodzić. Jeżeli coś się Panu nie spodoba , liczę na uwagi i wyrozumiałość. Ot wszystko.
      Zdradzę Ci pewną tajemnicę ….aby osiągnąć szczęście trzeba wpierw zaakceptować i pokochać siebie..

       
      • ~Kiss.brylantowa

        23 września 2015 o 17:55

        Masz rację, że brak mi pewności siebie, ale taki mam charakter. Nigdy nikogo mnie nie chwalił, nie dopingował,sama małymi krokami osiągałam wszystko. Teraz chwali mnie tylko Pan czasami. Za bardzo się zaangażowałam w tą relację,bywały dni takie jak ten, kiedy płakałam w poduszkę. Za mało mam z nim kontaktu. 5 krótkich wiadomości w stylu „ok”,”mhmm” tylko upewniają, że nie jestem dla niego. Spotykamy się dopiero miesiąc i zawsze szczerze rozmawialiśmy. Jestem taka zagubiona. Musiałam się wygadac.

         
        • melisa

          25 września 2015 o 01:49

          Gadaj do bólu :) Mnie też nikt nie chwalił całe życie , dlatego robię to sama za innych. Wiem brzmi to jakbym była nie do końca zdrowa , ale zapewniam ,że jestem :) Doceń siebie i pokochaj…możesz dać Panu to czego nie da Mu większość kobiet , więc głowa do góry , cyc do przodu i przed siebie kochana. Jeśli brak Ci kontaktu powiedz Panu o tym wprost, jeśli to nic nie da , to może masz rację. Ja też mam mało kontaktu , Pan codziennie dzwoni , co weekend przyjeżdża , ale mi i tak mało. Takie już jesteśmy . Ja rozumiem to ma swoje życie i swoją pracę . Zresztą przypuszczam ,że ile bym tego kontaktu nie miała to dla mnie i tak będzie mało :) uzależniona jestem od mojego Pana. Dziś już Panu powiedziałam ,że najchętniej zmniejszyłabym się na tyle , żeby zmieścić się do Jego kieszonki w koszuli . A Pana komentarz na to najlepszy ” jak będziesz chciała siku to będę cię wysadzał do doniczki ” …A tak poważnie to musisz walczyć o swoje szczęście….często rozmowa z Panem przynosi skutek :)

           
  3. ~Kiss.brylantowa

    27 września 2015 o 09:46

    ~ dziękuję za ten Twój komentarz.
    Ujęły mnie Twoje słowa „możesz dać Panu to czego nie da Mu większość kobiet” podziwiam Cię że jesteś taka pewna siebie i cieszy mnie to bardzo. Porozmawiałam z nim i poczułam dużą ulegę.

     
    • melisa

      27 września 2015 o 18:14

      pewność siebie jest najważniejsza. Pamiętaj tylko zakompleksiony Pan szuka niepewnej siebie uległej…a czy taki jest prawdziwym Panem???
      Wiem ile jestem w stanie dać ….kiedyś znajoma powiedziała ” gdybym była jeszcze do tego piękna , byłabym ideałem ” Ale Stwórca musiał zadbać o zdrowie naszych Panów, ponieważ gdybyśmy były ideałami ….zawał lub wylew murowany :) Jak ktoś kiedyś powiedział ” piękne kobiety są do bzykania , a inne do kochania „

       
  4. ~Kiss.brylantowa

    27 września 2015 o 09:48

    Nie każdy Pan ma takie poczucie humoru jak Ty, inny by się pewnie przestraszył ;)

     
    • melisa

      27 września 2015 o 18:17

      Więc taki Pan nie jest dla mnie ….sztywniakom mówię NIE :)