RSS
 

świadomość ….zabawki….

13 wrz

Kolejne spotkanie z Panem…tym razem klimatyczna impreza , na której ubawiłam się bosko …beczka śmiechu wywołująca ból brzucha :) Dwa wypite przeze mnie piwa , usypiające wbrew pozorom czujność nie moją , a ich samych, a mnie pozwalające na obserwację zgromadzonych osób , szczególnie uległych. po wcześniejszej rozmowie z zaprzyjażnioną uległą , zastanawiałam się ile z tych szczęśliwych suni ma świadomość , kim/ czym są dla swoich Panów. Czy dojrzały do tego , że tak naprawdę są tylko zabawką , czy nadal chowają tę informację gdzieś na dnach swoich serc , żyjąc w swoich światach złudzeń …Wbrew pozorom życie w nich wcale nie jest łatwiejsze , a uzmysłowienie sobie własnej roli w takim układzie przynosi wyzwolenie , jakiś wewnętrzny spokój. Wiem teraz zapewne posypie się grom ( przynajmniej w Waszych głowach ) wymówek i oskarżeń pod moim adresem . Na pocieszenie powiem Wam ,że nie w każdym związku klimatycznym tak jest…ale zabawką jesteśmy w większości z nich. Ja osobiście identyfikuję się poniekąd z królikiem hodowlanym. Właściciel dba o niego , karmi , poi , pogłaszcze czasem , a niech biedak zazna trochę uczucia zanim zostanie ….zjedzony. Jest czymś o co się dba , ale nie dlatego ,że ów królik tego potrzebuje dla jego przyjemności , ale dla przyjemności….hodowcy. Pomyślcie same …co się dzieje , jak np. rozchorujecie się ? Pół biedy , gdy temperatura nie sięga 40 stopni i jesteśmy w stanie same doczołgać się do lekarza po drodze ostatkiem sił zahaczając o aptekę lub mamy przyjaciół , dla których podanie nam szklanki gorącej herbaty jest czymś naturalnym. W takich sytuacjach Pan staje się niczym telefon z dowcipu : zajęty i poza zasięgiem. Jak wcześniej miał czas na wspólne spotkania , tak gdy nie domagamy  nagle ma taki nawał pracy , że  i na telefon brakuje Mu czasu. Cóż zepsutej zabawki nawet dziecko nie chce , a co dopiero dorosły facet. Sytuacja wygląda podobnie podczas świąt , sylwestra czy innych imprez zarezerwowanych dla ludzi , do których nie wypada przychodzić z własnymi zabawkami . I jak  by tego nie ukrywać za zasłoną uległości , bo przecież uległa ma czekać cierpliwie na swojego Pana , nie robić wyrzutów , a już broń Boże nie strzelać fochów , to pozostaniemy wyłącznie zabawkami. I to jakże wygodnymi . Jedyne co pozostaje , to nadzieja ,że zbyt szybko się nie znudzimy…Podstawą jest akceptacja tego i umiejętność bycia szczęśliwą z tego co daje nam życie

Miałam coś jeszcze napisać , ale po odsłuchaniu kawałka poniżej , nie mogłam ze śmiechu zebrać myśli ….

 

 
Komentarze (18)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~nisza_E

    13 września 2015 o 12:55

    Tak z czystej ciekawości czym według Ciebie jest relacja klimatyczna?

     
    • melisa

      17 września 2015 o 10:44

      dobre pytanie i prosta odpowiedź…..wzajemnym spełnieniem dwojga ludzi …

       
  2. ~C.

    13 września 2015 o 14:36

    Wybacz, musiałam się odezwać – mimo, że nie mam w zwyczaju brać udziału w takich zabawach jak komentowanie.

    Seriously? Rozumiem, że ile osób tyle jest układów BDSM, ale Pan powinien też dbać o nas, uległe, gdy jesteśmy chore. Powinien nas szanować i – przynajmniej moim zdaniem – powinnyśmy być czymś więcej niż tylko zabawką. Rozumiem, że ktoś może czuć inaczej. Moje zdziwienie jednak jest tak duże, że aż muszę to tutaj wyrzucić. Osobiście nie wyobrażam sobie, że Pan zapomina o mnie gdy jestem chora czy gdy są święta. Nie wyobrażam sobie cierpliwie czekać na jego uwagę, zainteresowanie mną.
    Zepsutej zabawki nie chce chłopiec, a nie mężczyzna – takie jest moje zdanie, wybacz.

     
  3. ~Adelaine

    14 września 2015 o 15:58

    Wpis bardzo dający do myślenia… Jakoś zainspirował mnie do zastanowienia się czego ja tak na prawdę chcę i co jest dla mnie ważne. Ale jednak dalej nie wiem… :-( Jestem ciekawa czy ty wiesz? Godzisz się z tą rolą zabawki dla Pana? Wystarcza ci? Tego króliczka do pogłaskanipa jedynie dla przyjemności Pana? Masz absolutną rację że często tak właśnie jest. Jestem ciekawa jak ty do tego podchodzisz? Czy jeśli Pan jest idealnym Panem w sensie bdsm, idealnym dominem, czy wystarcza ci to i nie pragniesz jego uczucia, miłości? Ja cholera chyba tak nie dam rady. Dla mie ideał to prawdziwy związek w którym jesteśmy ja i Pan i w którym jest uczucie. Czy to oznacza że jestem marną, nieprawdziwą uległą? Jestem ciekawa też bo chyba nie pisałaś o tym, jak odkryłaś swoją uległość, kiedy zdałaś sobie sprawę z tego. Chętnie przeczytałabym też jak byc lepszą uległą dla Pana. Mój Pan nie jest bardzo ostry, słabo mnie kontroluje i upomina, uważa że to powinno wychodzić samo ze mnie a nie z tego że on mnie przymusza. Co ty o tym sądzisz? Pozdrawiam :)

     
  4. ~mandarynka

    14 września 2015 o 18:44

    świadomość zabawki tak prawdziwa, oczywista i bezdyskusyjna, że aż boli…Przynajmniej świadomość tych, które w klimacie są sporo lat. Te, które zaczynają zapewne mają ciągle nadzieję na to co spotyka jedną na milion? Wystarczy pozaglądać na nieaktywne blogi. Zobaczyć przez jaki czas były pisane i dlaczego zakończyły swój żywot. Ich czytanie to wielka nauka dla tych, którzy chcą się uczyć. Od nadziei na wielką, jedyną miłość…poprzez uświadomienie sobie własnej pozycji aż po zamianę zabawki na lepszy model. Te przekraczane granice, które miały zapewnić spełnienie marzeń, planów…Różne sposoby na oszukanie zasad budowania takiej relacji…To bardzo trudne co napisałaś. Znam jedną, której związek trwa po 5 latach „obserwowania”. I całe mnóstwo tych, które wierzą w to, że to właśnie one będą kolejną jedyną. To pewnie temat bardziej dla psychologa dlaczego tak się dzieje. Wydaje mi się jednak, że podobnie jak kobiety mają specyficzną psychikę wchodząc w relacje BDSM, podobnie mężczyźni. I czy nam się to podoba czy nie nie jest to gwarantem szczęścia. Raczej jest gwarantem suczego uzależnienia się od Pana i dobrą zabawą drugiej strony.

     
  5. ~Adelaine

    16 września 2015 o 22:45

    Smutne to :-( To czy nie lepiej jednak tęsknić za tym, marzyć i fantazjować, będąc w waniliowym związku, gdzie mamy na codzień miłość faceta, jego szacunek, przyjaźń i… waniliowy seks…? A może nawet trochę ostrzejszy czasem… Może nie bdsm ale jednak… :-(
    Jednak mi smutno…

     
    • ~mandarynka

      17 września 2015 o 17:51

      Każda z nas tęskni, marzy i fantazjuje. Niebezpiecznie robi się wtedy kiedy okazuje się, że nasze fantazje są tylko zamkami zbudowanymi z piasku. Trzeba zachować pewien margines bezpieczeństwa psychicznego, bo w przeciwnym wypadku trudno jest się nam podnieść. A niektórym nie udaje się to nigdy.

       
      • melisa

        17 września 2015 o 18:46

        i właśnie o tym piszę…..lepiej się miło rozczarować niż gorzko zaskoczyć…

         
  6. ~Kiss.brylantowa

    20 września 2015 o 12:06

    Najlepiej jest nie wymagać za wiele, żeby się nie rozczarować. Jeśli jesteś sama to zastanów się czy szukasz partnera do wspólnego życia w chorobie i biedzie czy szukasz Pana. Oczywiście jedno nie wyklucza drugiego jeśli on też jest singlem. Ja po miesiącu znajomość nie mam numeru telefonu do Pana, chociaż czasami mam ochotę go usłyszeć. Mało piszemy nas gg, no cóż zaciskam zęby i czekam, bo wiem że ma inne sprawy nas głowie. Też myślałam, że uległa to tylko zabawka i służy dobranoc jednego. Myślę, że potrzebna Ci dokładnie analiza własnych potrzeb i szczera rozmowa – mi ona pomogła. ;)

     
    • melisa

      21 września 2015 o 17:22

      Jestem sama ,a Pana nie szukam …znalazłam :) Czy szukam/ łam partnera do wspólnego życia ? Pan jest Kimś , kto w ogromnej mierze wypełnia moje życie …Nie wyobrażam sobie nie mieć telefonu do swojego Pana ,miałam numer od spotkania zapoznawczego, choć sama nie dzwonię z szacunku do Jego osobistego życia i zdaję sobie sprawę ,że wypełniam tylko część tego życia. GG nie używamy , ale Pan dzwoni codziennie i jestem za to bardzo wdzięczna…a co do zabawki ( to określenie nurtuje mnóstwo osób) to powiem tak…moja córka , choć jest dorosła wciąż ma swojego misia , którego dostała na pierwsze urodziny , a faceta ma już 3-go :)

       
  7. ~Kiss.brylantowa

    20 września 2015 o 12:09

    Ah wybacz za błędy, ah ten słownik na telefonie.

     
  8. ~maleństwo

    23 września 2015 o 09:35

    Jej! Po przeczytaniu tego posta i komentarzy zaczęłam się zastanawiać czy ja jestem aż tak naiwna czy może mam więcej szczęścia niż inni…
    Inaczej to wygląda z mojej perspektywy, inaczej czuję. Ja nie jestem zabawką, ja jestem „suką w koronie” :)
    Każda z nas jest jednak inna i każda ma do tego prawo. Dla mnie ten wpis jest strasznie smutny.

     
    • melisa

      25 września 2015 o 01:30

      ” suka w koronie ” może rozwiniesz to trochę , bardzo ciekawa jestem Twojej interpretacji tego określenia

       
      • ~maleństwo

        25 września 2015 o 09:31

        „Suka w koronie”, dla mnie znaczy to tyle, że jestem dla mojego Pana najważniejsza. Jestem Jego własnością, może ze mną zrobić co chce, ale jednocześnie szanuje mnie, moje zdanie. Dba o mnie jak o swój skarb. Zawsze daje mi to odczuć. I nie tylko odczuć- mówi o tym. Przy Nim jestem najwspanialszą kobietą na świecie. Jestem królową. I suką.
        Być może jest to związane z tym, że my „żyjemy razem”, a nie widujemy się od czasu do czasu, żeby spełnić swoje fantazje i zrealizować potrzeby.
        Na pewno nie jestem zabawką. I choć nazywa mnie różnymi określeniami, sprawia, że czasami czuję się jak NIKT, to wiem, że to tylko słowa, które są potrzebne w danej chwili.
        Się opisałam :)
        Pozdrawiam.

         
        • melisa

          25 września 2015 o 16:13

          cieszę się ,że tak wspaniale się dobrałaś ze swoim Panem i szczerze gratuluję …Czytam również Twojego bloga i wiem ,że jesteśmy bardzo różne , inaczej pojmujemy uległość…i zapewne mamy inne poglądy na wiele spraw…I bardzo dobrze :)Życzę Ci , aby Wasze szczęście trwało tak długo , na ile to możliwe ….

           
          • ~maleństwo

            25 września 2015 o 16:26

            „aby Wasze szczęście trwało tak długo , na ile to możliwe …”, to nie było zbyt optymistyczne :P
            No ale dziękuję :)
            Widzę, że jesteśmy inne, ale właśnie inność, jest tym co sprawia, że świat jest ciekawy ;)

             
  9. ~Mark

    26 września 2015 o 01:15

    Drogi Panie, jako master z doswiadczeniem wyruszajacy z krainy wanili wiele lat temu i w kolejnych realacjach odkrywajacy swoja nature czytam to co piszecie i….
    no wlasnie mam poczucie, ze wiele autorek „tych martwych blogow” to normalne kobiety lubiace troche ostrzej przezywac seks (bottom/top) a na codzien szukajace normalnej stabilnej relacji.
    czesc nastepna to te ktore lubia zeby nie bylo tylko troche ostrzeja ale ostro w lozku i moze czasami czuc sie mala ksiezniczka przy NIM,
    a dopiero na koncu jest ten obszar juz mrocznej samoswiadomosci bycia slave- zabawka ktora jest trzymana i prowadzona.
    Czy faceci maja swiadomosc tych rol? Jakie pelnia? Jak je powinni pelnic?
    Mysle ze podobnie srednio. Takie sa polskie realia. I one nie odbiegaja w BDSM od tego spolecznego standardu.
    Po prostu dla wielu facetow BDSM to fajne miejsce do pouzywania sobie sexulanie na lasce i tyle z ich dominacji. Jak nie ta to nastepna. i jakos to leci.

    jest grupa takich co patrza na to bardziej odpowiedzialnie, spokojnie i to sa te mile historie dluzsze o ktorych sie czyta.
    a co do dlugosci i statystyk – jak nie ma wspolnej chemii, czegos poza BDSM co laczy, to jesli to nie jest odskocznia dla obu stron
    to na litosc boska ile lat mozna robic to samo
    po prostu sie skacze z kwiatka na kwiatek
    bo przy najmniej pochwa inna co jakis czas
    cycek inny
    a ze troche cierpi poprzedniczka
    who cares – jesli jest nastepna chetna
    i tak to leci – przynajmniej w jakims obszarze.
    smutne ale mysle ze w duzej mierze prawdziwe.

    zyczac spotkania Wam tego wlasciwego
    pozdrawiam
    M.

     
    • ~melisa

      26 września 2015 o 09:13

      Dziękuję bardzo za tę wypowiedź . Wreszcie odezwał się ktoś z tej drugiej strony świata ;)

      I trudno się z tym nie zgodzić . ” Świadomość ról ” dominujących mężczyzn jest często nijaka. Często nie widzą różnicy między relacją Pan-suka a Master/slave i myślę ,że stąd biorą się niejednokrotnie nieporozumienia…

      Chemia??? jest ona niezbędna do budowania jakiegokolwiek związku , jest ziarenkiem , z którego kiełkują często uczucia….jeśli jej nie ma , to wychodzi sucha relacja oparta na sesjach , po których mówimy sobie najczęściej ” spadaj ” bo coś tam komuś nie spasowało i na kolejną umawiamy się , jak przejdzie foch …. ;)