RSS
 

Archiwum - Wrzesień, 2015

rozpiernicz w głowie i ….wstyd….

30 wrz

Kolejny wpis , którego temat i treść w moim zamierzeniu miał być zupełnie inny. Jednak po rozmowie z Panem mam totalny chaos w głowie…

Stwierdzenie Pana ,że jestem wyjątkowa i mam się nigdy nie zmieniać powalił mnie na łopatki. NIGDY nie uwazałam się za kogoś wyjątkowego . Przecież to jaka jestem,  jest zupełnie normalne …wynika z mojej natury. Nie czuję , abym coś dawała swojemu Panu , a przynajmniej nie coś , czego nie potrafiła dać każda inna…uległa, ale nie każda kobieta. I to jest fakt niezaprzeczalny w dobie feminizmu , w jakiej przyszło nam żyć.

Bardzo ucieszyły mnie słowa Pana i tak jak napisałam Mu w mailu , odbieram je jako komplement , a szczerze mówiąc nie lubię komplementów …najzwyczajniej w świecie mnie zawstydzają. Tym bardziej takie niezasłużone…Muszę sobie jakoś z tym poradzić , przetrawić i może spróbuję poudawać ,że ich nie słyszałam… Spojrzeć Mu w oczy po takich słowach będzie mi na prawdę ciężko…

 

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

kajira…niewolnica …uległa…ulegająca…

29 wrz

Do tego wpisu zainspirował mnie komentarz Hermenegildy , w którym …przeczytajcie sami . Postanowiłam więc napisać różnice między tytułowymi osobami , widziane moimi oczami…

KAJIRA – postać fantastyczna , występująca w kronikach Normana. Nazwanymi przeze mnie Harrym Potterem klimatycznym. Ideał niewolnicy , który się tworzy , samoistnie występuje sporadycznie. Kobieta zgadzająca się na wszystko , bez zahamowań. Jeśli , któraś w realnym świecie się taką mianuje to oznacza, że powinna się udać do specjalisty , albo nie trafiła na Mastera , który dał sobie za cel pokazać jej własne granice.

NIEWOLNICA – kobieta  , potrafiąca oddać siebie i swoje życie w ręce swojego Mastera , który staje się dla niej wszystkim …Wyzbyta własnego ” ja ” . Jej celem życiowym jest przyjemność swojego Pana  i służenie Mu jak tylko potrafi najlepiej. Dąży do ideału…Jego ideału…Nie istnieje dla niej słowo NIE , bez względu na wszystko. Każdy jej gest , zachowanie jest swoistym hymnem pochwalnym. Wszystko co robi , czyni z największą starannością i przyjemnością….Największą i jedyną nagrodą dla niej za oddanie jest spełnienie Pana , co działa jak bumerang , bo dzięki temu i ona czuje się spełniona. Jest uległa w trzech płaszczyznach : czynów , mowy i …co najważniejsze i najtrudniejsze…w sferze myśli…

ULEGŁA – osoba zbliżona do niewolnicy , jednak z większymi ograniczeniami , której zdarza się powiedzieć NIE , choć jak już się jej wymsknie to słowo , czuje się winna i ma wyrzuty sumienia. Mimo to w głowie ma wiele pretensji , bo Pan np. zbił za mocno i jest taki niedobry, albo nie daj Boże zbił , choć na to nie zasłużyła i mało ją obchodzi ,iż Panu sprawia to przyjemność , a ona powinna to przyjąć bez pretensji. Wciąż żali się znajomym z klimatu i bynajmniej ani nie tym zaufanym , ani nie po to , aby wysłuchać porad , ale zwyczajnie popsioczyć na Pana…Jednak przy dobrym prowadzeniu jest dobrym materiałem na niewolnicę , o ile będzie gotowa na zmiany …

ULEGAJĄCA – kobieta przeważnie ograniczająca swoją uległość do sypialni. Ma mnóstwo zahamowań. Najbardziej chętna wyłącznie na ostry sex , pod warukiem ,że nie analny , bo przecież to jest fuj i może boleć. Zgadza się na klapsy , oczywiście nie za mocne. Na wiązanie też chętna , a właściwie unieruchamianie i to kajdankami z różowym futerkiem , aby nie zostawiały śladów i dawały komfort księżniczce…I takich osób w klimacie jest niestety najwięcej i do tego mianują się uległymi. Na szczęście można to łatwo sprawdzić. Wystarczy kazać jej pić wodę z miski , bo o moczu nawet nie wspominam, wylizać całego Pana łącznie ze stopami i odbytem , a już najlepsze jest kazać jej klęczeć przez całe spotkanie , nawet nie dotykając palcem . Zaraz z uległej wyjdzie domina , która najchętniej współłóżkowego zdzieliłaby parasolką po głowie , bluzgając przy tym siarczyście….

Zastanawiam się do , której z tych osób najbardziej pasuję….różnie to wyglądało na przestrzeni lat. Odnoszę wrażenie , że moja uległość się pogłebia….tym bardziej przy takim Panu , którego teraz jestem własnością…Ostatnie spotkanie dało mi wiele do myślenia….Dobra opowiem w skrócie…Pan przyjechał , pojechaliśmy do pubu , a potem do swingers clubu. Uprzedzając Wasze myśli powiem ,że nie bzykaliśmy się w grupach , jedynie bawiliśmy sami ze sobą , no chyba ,że Pan pod pretekstem wzięcia  prysznica skorzystał z jakiejś okazji….hmmm. Ciekawe. Ale zmierzam do czegoś innego . A mianowicie zastanawiam się , jakbym się zachowała , gdyby Pan zażyczył sobie , abym oddała się tam komuś innemu. Myślę ,że na Jego wyraźne życzenie byłabym w stanie to zrobić , choć pewnie nie czułabym się z tym dobrze…Już samo to ,że ktoś próbował mnie dotykać , powodowało odruch obronny , polegający na wtuleniu się w Pana z błaganiem w oczach , aby to przerwał. Chyba nie jestem na to gotowa…Ale może z czasem….Mimo to  doszłam do wniosku ,że najbardziej pasuję do grupy niewolnic, ze względu na minimalną ilość ograniczeń , do tego zbieżnych z ograniczeniami Pana , przynajmniej jak do tej pory i trzysferowe myślenie ….

 

 
Komentarze (37)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ich siła …nasz błąd….czyli zamek na piasku

28 wrz

Chyba już wiem , gdzie leży przyczyna wielu rozwalonych klimatycznych związków. Dominujący wiedzą co powiedzieć , aby nas od siebie uzależnić…jakich użyć słów byśmy wierzyły Im bez żadnego ALE. Albo ….oszukiwały same siebie …Pod wpływem słów kobiety wysnuwają plany , marzą i budują życie. Jednak nie tu i teraz….ale lata do przodu. Całkiem niepotrzebnie …zamiast cieszyć się tym co mają. Sama tak kiedyś robiłam …potem cierpiałam. Łapałam każde słowo , analizowałam , dopasowywałam do swoich wyobrażeń….Słowa Pana były dla mnie jak puzzle …cieszyłam się jak jeden pasował do drugiego , wkurzałam  , gdy  był w innym odcieniu , a jak  niewymiarowy ….bolało. Minęło kilka lat zanim zrozumiałam ,że związek klimatyczny to nie puzzle muszące idealnie pasować do siebie, a raczej klocki. Jak nie pasuje jeden  do drugiego , zawsze można go ustawić inaczej …

Nie oznacza to ,że słowa mojego Pana wlatują jednym uchem , aby z prędkościa światła wylecieć drugim. Nic z tych rzeczy. Po prostu potrzebuję czasu , aby zacząc wierzyć we wszystko bez zastanowienia. Może to jakiś uraz po wcześniejszych doświadczeniach …

Dopóki nie zrozumiemy jak bardzo nasza psychika się różni od męskiej , skazane jesteśmy na porażki…My wrażliwe istoty oczekujemy,że nasze uczucia zostaną odwzajemnione…Mierzymy Panów naszą miarą….Myślimy , iż nasz miłość sprawi ,że Pan pokocha nas równie żarliwie…Niestety…Mężczyźni dominujący nas nie kochają …Oni nas potrzebują…Potrzebują oddanej kobiety , z którą mogą zrobić wszystko , zaspokoić własne żądze…Są oczywiście wyjątki i Pan też kocha , choc nie ćwierka nam tego do ucha przy każdej okazji :) Raczej jedynie to okazuje , a jak zdarza się już Mu to wypowiedzieć nie liczmy na wiele powtórek :)

Jak w dowcipie:

– już nie pamiętam kiedy ostatni raz powiedziałeś mi ,że mnie kochasz – żona mówi do męża

- powiedziałem Ci przy ołtarzu , jak się coś zmieni dam znać…

A my żeby móc oddać się bez reszty wręcz musimy …kochać. Jeżeli jakaś uległa twierdzi ,że nie kocha swojego Pana , bo i z takimi wypowiedziami się zetknęłam , to jest…zwykłą kurwą ze zwierzęcym popędem…Matko , jak ja się wyrażam , czasami zaskakuję samą siebie , ale jakoś inne określenie mi nie pasuje…. nie mam zamiaru nikogo przepraszać. Miłość większości kobiet ma niestety pewną wadę….jest bezwarunkowa. Kochamy zawsze , bez względu na wszystko. Choć ja mam pewne granice , których przekroczenie powoduje osłabienie miłości…zaczynam cierpieć , potem obojętnieć….i następuje koniec , z czasem  zdrowienie ..

Jedną z granic jest….zdrada…Zapewne niejeden dominujący stuka się teraz w czoło , czytając to…Tak , tak znam ich zdanie na ten temat : Pan może wszystko , a suniak tylko tyle na ile Pan pozwoli. Ma siedzieć cicho , merdać ogonkiem , a jak jej coś nie pasuje , to jedyne co może zrobić , to schować ów ogonek pod siebie i udawać ,że wszystko jest w porządku. Niestety nie zgadzam się z tym…Uważam ,że skoro ja jestem tylko dla mojego Pana , to On powinien być tylko dla mnie. I tyle. Sprawa bezdyskusyjna. Zaraz usłyszę ,że z takim podejściem to marna ze mnie uległa….uwierzcie …przeżyję :) . Krytyki się nie boję …

Polecam wszystkim wydanie płytowe seminarium pastora Marka Gungora ” Przez śmiech do lepszego małżeństwa „.. Hahaha…wiem jak to brzmi , ale Kochani bez obaw :) Jest to zestaw 3 płyt . Pierwsza z nich zatytułowana jest ” Opowieść o dwóch mózgach” . Pastor wyjaśnia w zabawny sposób różnice między męskim a kobiecym mózgiem . Druga część ” Klucz do niesamowitego seksu ” też jest warta polecenia , aczkolwiek rady są trochę spóżnione… ;) Trzecia ” Jak razem żyć i się nie pozabijać ” pozwala zrozumieć sens zerowania się …jakby to nie brzmiało….Polecam serdecznie ….

Z całego serca polecam blog uległej , która jest mi bardzo bliska , ponieważ nasze myślenie , odczuwanie jest niesamowicie zgodneDziękuję Kochana za wspólnie spędzony czas…
http://annsuniak.blogspot.com/?zx=b2a32b43c87ee111

 

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

całodobowo maślanie czy …imbirowo- pieprznie…..

25 wrz

Postanowiłam znów poruszyć temat związku tzw. 24/7.  Każdy kto czytał mój blog choćby z ciut większym zgłębieniem wie ,że byłam w takowym przez kilka lat….mam więc porównanie. Wiele osób uważa ,że jest to najpiękniejszy , najpełniejszy rodzaj związku klimatycznego , o ile obie strony czują to całym sobą….Poniekąd mają rację , pamiętajmy jednak ,że do tego potrzeba czasu na dotarcie i o ile w układzie , gdzie spotkania mają miejsce co jakiś czas , to w 24/7 musi być prawie idealne dopasowanie i ….niezbędna jest ….miłość, ale mądra . Może to brzmi patetycznie ….wiem. Zapewne zaraz ktoś podniesie raban ,że bez uczuć taki czy inny układ klimatyczny nie istnieje….możliwe. Mogę się w tym miejscu wypowiedzieć jedynie za siebie i kilka uległych , które znam osobiście i owszem ….nie istnieje . Pozostaje jedynie pytanie czy Masterzy odwzajemniają nasze uczucia ? Niektórzy o nich mówią , inni nie . A czy Ci co o nich mówią , robią to szczerze , czy jest to niejako wymuszone przez wciąż śliniącą się na Ich widok uległą , w obawie przed zranieniem jej uczuć….Nie wiem …Kiedyś pytałam kilku znajomych Masterów , posiadających swoje suniaki , czy ich ” kocham ” płynie z serca , czy raczej ma działać jak knebel zatykający paszczaka…Odpowiedzi wymijające…wiec i nie warte komentarza. Tak jak napisała catsumi , taki układ to też normalne  życie ze wszystkimi problemami i niedogodnościami. Do układu 24/7 trzeba przede wszystkim osób dojrzałych i stabilnych emocjonalnie . Dlaczego o tym piszę ? Przecież wydawałoby się to logiczne ….nic bardziej mylnego. Nie raz ani dwa miałam propozycję takiego związku i ciągnęłam rozmowę z czystej ciekawości , bo jeżeli ktoś wyjeżdża z propozycją przeprowadzenia się do niego niemal od razu , to uważam ,że takowy osobnik ma jakieś problemy ze sobą , albo na szybko szuka darmowej pomocy domowej i dziwki zarazem , a jego dominacja będzie od czasu do czasu , jak ją niechcący łokciem walnie podczas mijania w drzwiach….i zapewne jeszcze przeprosi za zbyt wielki poziom sadyzmu…hehe…Mimo to nie zaprzeczę ,że jak uda się dobrać , to taki związek jest niemal idealny….żadnego gderania , fochów , ” bólów głowy”, bezproblemowe wyjścia z kolegami na piwo …do tego kobieta zawsze czekająca na kolanach na swojego Pana, ciesząca się z możliwości ściągnięcia Mu butów a po wstępnym powitaniu biegnąca Go wyszorować w przygotowanej wcześniej kąpieli…marzenie….czyż nie? Panowie niestety dość często zapominają ,że taka uległa to nie robot i pomijając uczucia zdarza się jej chorować …i to do niej trzeba będzie latać dla odmiany z tabsami , syropkami czy innymi cudami….To jej teraz trzeba będzie podać jedzonko do łóżka czy odwrotnie ..miskę , aby mogła je zwrócić….Niestety miałam taką sytuację …mój ex nie rozumiał…a ja mimo swojej uległości i oddania jedyne co miałam ochotę wykrzyczeć to ” też kurwa jestem człowiekiem ” ,  angina mnie zdominowała na maxa więc pozostało milczenie …I jak dla mnie jedynie choroba w jakiś sposób pozwala nam uległym na czasową niedyspozycję …..reszta to sama radość bycia ,służenia , oddania . Nie ma ciągłych ” zabaw ” w wiązanie czy inne ….zwykłe życie , w którym trzeba znać swoje miejsce i jeżeli nie czuje się tego całą sobą …i Pan całym sobą ….wyjdzie pierdolnik waniliowy z wiecznymi niedomówieniami…Mi osobiście było ciężko …wciąż musiałam się pilnować przy znajomych , na wizytach rodzinnych , aby nie powiedzieć…….” Panie ” , tylko jakoś bezosobowo , bo imienia Pana jakoś nigdy nie umiałam używać , na swój sposób nie czułam się godna tego…Często walczyłam z chęcią klęczenia przy Panu ….wtulania się w Jego nogi …cóż szokowanie rodziny nie wchodziło w rachubę , choć ja osobiście nie miałabym nic przeciwko…. :) Na szczęście miedzy obcymi mogłam sobie pozwolić na naturalne zachowania….

Podstawowa zasada …nauczyć się cieszyć tym co mamy , doceniać …moje spotkania z Panem co weekend są czymś pięknym , bez względu na to jaki mają charakter…jest tylko Pan i ja….świat istnieje jako dodatek …choć dla mnie dodatkiem jest cały czas od naszego pierwszego spotkania….mój czas liczę w inny sposób…od soboty do soboty….W międzyczasie od telefonu do telefonu….I może tu zakończę , ponieważ zbiera mi się na wychwalanie Pana …hahaha , a co za dużo to niezdrowo , jeszcze się ” zepsuje ” ;)

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

mój Pan …szalona ja….

21 wrz

Wiele osób jest ciekawych jaki jest mój Pan….i tutaj i wśród przyjaciół …Więc napiszę kilka słów o Nim. Pewnie zaskoczę niejedną osobę , ale mój Pan jest….jakby z innej bajki…To najlepsze określenie. On pedant z poukładanym życiem ….ja…szara mysz do tego kochająca artystyczny nieład w każdym tego słowa znaczeniu, wciąż walcząca o trochę szczęścia w życiu…Dwa różne światy …zbiegające się na pewnym etapie i od tego momentu tworzące wspólny. Ja szalona ze zwariowanymi pomysłami …Pan kreatywny , pozwalający mi być sobą…ja wylewna uczuciowo …Pan namiętny , cierpliwie znoszący łaszenie się swojej su…której wciąż mało smaku , zapachu , bliskości …zapewne wkurzające , ale Pan jest dzielny…haha…Nasze spotkania w każdy jak dotąd weekend i tak pozostawiają niedosyt…przynajmniej u mnie…Żegnając się po takim weekendzie nie potrafię się od Pana odkleić i zaczynam tęsknić już po kilku sekundach …odliczając dni do następnego spotkania. W moim życiu jest Kimś , dla Kogo warto żyć , a czasem trwać mimo wszystko….Mój Pan jest dla mnie jak hipnotyczny sen….

 

 

 

 
Komentarze (12)

Napisane w kategorii Bez kategorii