RSS
 

Archiwum - Sierpień, 2015

miłość…niszczy , czy buduje…

17 sie

Patrząc przez pryzmat mojego ostatniego związku , powinnam napisać , że miłość niszczy klimatyczne układy. To właśnie ona pośrednio była przyczyną rozpadu mojego małżeństwa….o ironio ! Brzmi to co najmniej dziwnie…zrodzona miłość , a nie jej brak jako główna przyczyna rozwodu. Komedia. Dla innych , dla mnie dramat…bo oto Pan – mąż , którego kochała , z dnia na dzień stawał się zwykłym waniliowym ludzikiem. W imię swojej miłości zabrał wszystko co było dla mnie najważniejsze….poczucie bezpieczeństwa. Już nie potrzebował mojej uległości . Nie chciał dominować w żadnej sferze życia..jak stwierdził ” nie potrafię zadawać bólu w jakiejkolwiek formie komuś , kogo kocham ” . Nie pomogły moje tłumaczenia , prośby…nie pomogło schowanie trzcinki , której wcześniej nie można mi było nawet dotykać , a wisiała dumnie na środku ściany w pokoju gościnnym. W swej desperacji połamałam ją kilka dni później na trzy części . Kładąc ją w takim stanie na stole obok talerza z obiadem miałam  nadzieję na wyzwolenie instynktu dominacji u Pana….niestety. Wtedy już wiedziałam ,że jego miłość zabiła nas , zabiła to , co tak długo budowaliśmy….Nie potrafię tego zrozumieć do dzisiaj…Ja też kochałam swojego Pana , ale mi ona dodawała skrzydeł . Wzmagała dążenie do stawania się lepszą dla Pana…pozwalała poddawać się całkowicie jego decyzjom …ufać bezgranicznie…Dla mnie zrozumiałe jest , iż jeżeli się kogoś kocha , to dąży się do pełnego spełnienia kochanej przez  nas osoby. Chce się dawać z siebie więcej i więcej….Pragnie się jej szczęścia…I nie zgadzam się z poglądem , wygłaszanym przede wszystkim przez dominujące osoby , iż nie należy okazywać uczuć , w obawie przed ” rozpuszczeniem ” uległej. Czy niewłaściwe zachowanie może być wynikiem właśnie tego ??? Według mnie zmiana zachowania , oczywiście w niepożądanym kierunku , ma swoje źródło w złym treningu niewolnej , jej nieumiejętnym prowadzeniu. To jak z wychowywaniem dziecka…czy , aby stworzyć z niego wartościowego człowieka , pozbawiamy go naszych uczuć …miłości , troski , zainteresowania ? Nie ! I wcale nie przeszkadza to w egzekwowaniu posłuszeństwa czy szacunku….

 

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

niewolna całą sobą….

10 sie

Kolejny temat budzący kontrowersje ….czy prawdziwa niewolnica to jedynie taka 24/7 ? Żeby odpowiedzieć na to pytanie , trzeba pierwsze zastanowić się kim jest owa niewolna…dzisiejszego , prawdziwego świata. Czy można nazwać się prawdziwą niewolnicą tylko dlatego , że możemy pozwolić sobie na mieszkanie z naszym Panem? Bycie z Nim te słynne 24/7 ? Co jest nierealne , bo ktoś w tym układzie musi w końcu zarabiać na wspólne utrzymanie, ale niech będzie…nie bądźmy drobiazgowi…Dla mnie to zupełnie niewystarczające….Owszem , dla części z nas to priorytet…cel , dla mnie również. Żeby nie było , to przypomnę tym co czytają mojego bloga , a tym co nie i weszli pierwszy raz uświadomię ,że byłam w układzie 24/7 przez 5 lat , ale i takim na odległość również. Więc mam porównanie. I tak w tym pierwszym było wszystko : uległość , oddanie, posłuszeństwo , zaufanie , bezpieczeństwo….rózga , pas , klatka , klęczenie i co by tylko człowiek nie zamarzył …Jednak była i złość , ciche narzekanie na Pana , wymówki , choćby tylko te w myślach….NIE , PO CO i DLACZEGO  kotłujące się w głowie…jakie ma niejedna , łącznie z niewolną , która ów temat podrzuciła w pewnym sensie… Jej słodkie „Ale pieprzysz farmazony, Panie!” powala mnie na kolana :) ( wybacz ,że pozwoliłam sobie zacytować , ale naprawdę mi się podoba i nie jest to ironia z mojej strony  ) ….Tylko czy to jest prawdziwa uległość ? Czy prawdziwa niewolnica choćby pomyśli w ten sposób?  Nie raz czytam na blogach uległych żyjących z Panem pod jednym dachem : ” jaki ten Pan niedobry , kazał mi zrobić to czy tamto…jak ja Go czasem nie znoszę … ale mnie wkurzył …jest chyba niepoważny…Brakuje tylko jednego , a może i znajdę jak poszperam w innych blogach ” dałabym Mu w pysk „.Czytam i nie wierzę…nadziwić się nie mogę ..Czasami wracam na początek  sprawdzić , czy to aby nie blog sfrustrowanej mężatki…bo na blog niewolnicy napewno nie wygląda. Niektórym się wydaje ,że wspólne mieszkanie i ciągłe klepanie jak mantry ” tak mój Panie” czyni z nich nieskazitelną niewolną . ….Osoba nie w klimacie , albo co dopiero rozpoczynająca swoją drogę w uległości , po przestudiowaniu co poniektórych blogów , pomyśleć by mogła ,że wystarczą jedynie słowa i czyny , a myśleć można co się żywnie podoba ….I oto zonk …prawdziwa uległa jest nią w trzech płaszczyznach : mowy , czynów i myśli. To wszystko oddaje swemu Panu…tym wszystkim Go wielbi…To jednak jest proces…ile trwa zależy nie tylko od nas , ale i od naszego Pana…Przecież nikt nie jest idealny…mamy prawo do błędów…Ale wierzcie mi , bez względu na to co myślałam o praktykach swojego Pana względem mnie , czy o Nim samym , NIGDY nie napisałabym tego na blogu , nie pozwoliłabym , aby ktoś czytał moje ” brudne ” myśli względem Pana. Raz ,że sama się owych myśli wstydziłam , a dwa to nie przystoi prawdziwej niewolnicy. Jeżeli miałam potrzebę podzielić się tym z kimś , szłam do Pana prosząc o rozmowę …wyjaśniał , a ja byłam pewna ,że wszystko co robi , robi dla mojego dobra i ma to jakiś cel . Nawet , gdy na początku wydawał się niezrozumiały , z czasem nabierał sensu…

Więc reasumując….nie ma znaczenia , czy mieszkasz ze swoim Panem , czy widzisz się z Nim od czasu do czasu ( pod warunkiem ,że odpowiada to obu stronom ) . Ważne , czy potrafisz oddać się swojemu Panu w CAŁOŚCI  , nie podważając Jego słów czy decyzji nawet w myślach – wtedy jesteś prawdziwą niewolnicą…

To moje zdanie , jeśli kogoś uraziłam , proszę o wybaczenie …..i przepraszam ,za dzisiejszy brak polotu ( głowa mi pęka ) 

 

 
Komentarze (11)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

łatwa ocena ….gdy się ma Wszystko

09 sie

Droga Nisho…

Postanowiłam napisać tutaj , zamiast zwykłej odpowiedzi na Twój komentarz. Po pierwsze nie krępuj się komentować ,żadnych komentarzy nie ukrywam i nie kasuję…Więc odpowiadając na Twoje wątpliwości …zarzucasz mi ,że bardziej szukam ” chłopaka ” jak to określiłaś niż Pana. Na chłopaka jestem już trochę za stara to raz , a dwa , owszem szukam Pana , który będzie dla mnie wszystkim : Panem , Mentorem , Właścicielem , ale również człowiekiem , z którym będę mogła wiązać swoją przyszłość w każdym jego aspekcie…stanie się moim przyjacielem , towarzyszem , wspólnikiem rozmów…Czy wg Ciebie się to  wyklucza? Byłam w takim związku kilka lat i wiem ,że tylko w takim układzie można oddać się całkowicie…bez NIE i DLACZEGO…
Z tego co piszesz wynika ,że powinnam uklęknąć przed pierwszym lepszym Panem , o nic nie pytając, niczego nie oczekując…przecież uległa jestem …no nie? Nieważne czy ma 18 czy 90 lat , czy jest wirtualny czy realny, czy ma rodzinę czy jest wdowcem, czy traktuje nas jak śmieci czy jak księżniczki…czy ma dla nas czas co tydzień czy raz do roku , Powinnam mieć to w dupie …niewolnam przeca…Kto pierwszy ten lepszy…To może niewolnicze allegro zróbmy albo olx? Nawet nazwę mam ” ullegro ” lub ” ndx” ( niewolna/dominującyx)…Z Opcja wyłącznie ” klękaj suko” zamiast ” kup teraz”…Za wiele poświęciłam w swoim życiu , okazując swą uległość ,  aby pisać się na takie zabawy…

Możesz mi wierzyć ,że dokładnie wiem co to znaczy być niewolną …niewolną zawsze i nie tylko ze swoim mężem w czterech ścianach , jaką przypuszczam Ty Kochana jesteś ( gratuluję i pozazdraszczam po ciuchu :) ) , ale uległą wszędzie i zawsze. Nie zważając na spojrzenia innych , na ciche komentarze czy uśmieszki…Jak klęczałam przy Panu ,w parku pełnym ludzi ,pijąc wodę z Jego dłoni , albo klęcząc przed męskim wucetem na Bus Station, czekając aż Pan wyjdzie ( wyglądałam pewnie jakbym wszystkim wychodzącym chciała laskę zrobić ..haha) …Czułam się jednak zawsze bezpieczna , ponieważ wiedziałam ,że jest odpowiedzialny , że zawsze jest obok ,że mnie zna . Wiele godzin poświęcał mi na rozmowy ….I nie był pierwszym lepszym z ogłoszenia…szukałam długo ( jak dla mnie) i było warto…Zawsze po tego typu akcjach pytał co czułam , jak to odbieram…Pewnego dnia się skończyło ….nie powtórzyło się nigdy więcej…A wiesz kiedy ? Gdy pierwszy raz będąc w takiej sytuacji nie poczułam zażenowania czy wstydu….Moja uległość wobec Pana osiągnęła zenitu….Nie sztuką być uległą za zamkniętymi drzwiami , albo ukrywając ją przed innymi…Wiesz jaką zasadą się kieruję ” nie oceniaj innych , dopóki nie przejdziesz jego dróg i nie potkniesz się tyle razy ile on i nie osiągniesz jego siły , aby się podnieść ” Więc ja nie oceniam NIKOGO i dopóki nie wyrządza nikomu krzywdy swoim zachowaniem , to mam gdzieś co robi w swojej ” sypialni ” i jak szerokie ramy ma owa ” sypialnia „

 

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Pan…ona i…ja…

08 sie

Ostatnio zauważyłam wysyp Dominujących szukających uległej do trójkąta, najlepiej niewolnicy…bo taka przecież nie ma , a przynajmniej nie powinna mieć własnego  zdania, własnych potrzeb, i pozbawiona winna być uczucia zazdrości…cóż bardzo wygodne…I tak oto na początku rozmowy pojawia się pytanie  ” czy jesteś bi?” Jak odpowiesz ,że tak , to Pan zaciera ręce a Ty zapewne zgrzytasz zębami w świadomości do czego owa rozmowa zmierza..I niech Cię nie pokusi powiedzieć ,że jesteś przeciwna takowym związkom , albo ,że takowy układ Ci nie odpowiada. Od razu przeczytasz ” żadna z ciebie niewolna…tylko zwykła suka” ech …szkoda gadać. Przecież Tobie jako niewolnej powinno odpowiadać wszystko , co odpowiada Twojemu Panu..Więc ja zazwyczaj odpisuję ” nie mam nic przeciw takim układom , ale wolę na początku mieć Pana tylko dla siebie , być poprostu tą pierwszą” . W odpowiedzi czytam ,że ta , którą już ma ,jest ideałem , bo jej kolejna uległa nie wadzi , a wręcz będzie szczęśliwa , jak jej Pan dogodzi sobie następną kobietą.  Tylko owy Pan nie pomyślał ,że ten ideał miał swego Pana przynajmniej jakiś czas dla siebie, nie musiał się Nim dzielić i zdążył się nasycić swoim Właścicielem… Ale to ja jestem ” be” , bo mam uczucia , nawet zazdrosna jestem …i jestem i wcale się tego nie wstydzę . I co najlepsze , nie uważam , abym przez to była gorszą niewolą. Nikt ideałem nie jest..A już na 100% nie ci Panowie , którzy to w większości przypadków sami przyznają się do swej niedoskonałości z przeróżnych powodów …więc czytamy : jestem przy kości , łysy , mam wadę wymowy , kuleję , mam zeza..itp. Dla nich ich własne wady nie są powodem kompleksów , nie przeszkadzają im , natomiast każda najmniejsza niedoskonałość uległej jest natychmiast wychwytywana , a owa uległa często obrażana i rozmowa kończy się z wielkim hukiem…Ciekawi mnie jeszcze jedna kwestia . Czy Pan , któremu marzy się taki układ jest na tyle dojrzały emocjonalnie , aby podołać trudowi posiadania dwóch uległych? Czy ma świadomość jaki obowiązek chce wziąć na siebie? Moje wątpliwości nie są bezzasadne…Byłam 2 razy na początku takiego układu…zawsze jako ta druga , nowa. A jak wiadomo nowości pociągają bardziej…to mi więcej czasu poświęcał Pan , mną się bardziej zajmował…i to ja widziałam łzy ściekające po policzkach tamtej , których nie była w stanie ukryć, mimo ,że bardzo się starała…Niestety moje silne uczucie empatii nie pozwalało na kontynuowanie tych znajomości…bo kurwa nie wiem jakim trzeba być ideałem ,żeby widok mojego Pana zajmującej się inną spływał po mnie jak po kaczce .. Trzy lata spałam w klatce , jadłam resztki , które zostawiał mój Pan ( dobra dieta odchudzajaca …hahaha ) i największym szczęściem było , gdy pozwalał mi spać w swoim łóżku i mogłam dotykać Go ile tylko miałam ochotę…Ale inna na stałe??? NIE ! Gdy jest to jednorazowa przygoda rozumiem , a nawet lubię , ale nie stały układ.A może nie trzeba być ideałem…??? Może to nie miłość do naszego Pana….a wyłącznie obojętność???

Ten post jest moim apelem do uległych : podczas poznawania siebie nawzajem macie prawo do własnego zdania ,własnych wątpliwości , zadawania pytań. Nie musicie na wszystko się zgadzać. Zadaniem potencjalnego Pana jest rozwiewać Wasze rozterki , tłumaczyć . On powinien starać się pielęgnować Wasza znajomość tak samo jak Wy. A przede wszystkim szanować . NIE SZANUJĄC WAS NIE SZANUJE SIEBIE !!!

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

waruj…nie mam czasu , czyli Pan na odległość

07 sie

Zastanawiałam się dzisiaj , jaki sens mają relacje na odległość. Czy spotkania  kilka razy do roku mają sens? Czym to jest pokierowane? Czy oboje odczuwają tak małe potrzeby wzajemnego kontaktu? Czy naprawdę im to wystarcza? Hmmm…i tu niestety mamy pewną regułę…Przeważnie wystarcza to wyłącznie jednej stronie…jak wszyscy zapewne się domyślają , chodzi o Mastera…To on przeważnie pochłonięty pracą nie dąży do osobistego kontaktu . Zawsze znajdzie się wymówka , aby kolejny raz zaplanowane kilka miesięcy wcześniej spotkanie znów odłożyć w czasie…a to chora babcia, nawał pracy , zepsuty samochód, grypa żołądkowa, niezapowiedziany przyjazd rodziny….itd. itp…powiedzieć można wszystko . Osobiście uważam ,że takowi Masterzy z nawałem obowiązków nie powinni posiadać uległych , albo znaleźć sobie bliżej . Dla mnie są poprostu egoistami…Czy czasem pomyślą , jak ta uległa tęskni….myśli …wciąż żyje w stresie oczekiwania na telefon czy smsa…śpi z nim prawie położonym na uchu , bo być może Pan zadzwoni…na każdy sygnał wiadomości szybciej zaczyna jej bić serce w nadziei ,że to On napisał choć pieprzone ” dobranoc” i często jest to jedyne słowo oprócz rannego ” dzień dobry „….Przy dłuższej przerwie w wiadomościach jej myśli dominuje jedna ” może coś źle napisałam , nie tak jakby Pan oczekiwał ?” Cały dzień się obwinia …kolejny raz czyta swoje wiadomości doszukując się błędu…I ja się w tym miejscu pytam jakiego błędu???  To nie wasz błąd , nawet , gdy w geście rozpaczy napisałyście wiadomość , zawierającą wasze żale i zwątpienia…Macie do tego prawo !!! To nie wasza wina ,że Panu nie chciało się odpisać na wiadomość ( bo nigdy nie uwierzę, że nie znalazł cały dzień minuty , aby to zrobić ) …że tak naprawdę wszystko było ważniejsze od was. Czujecie się odrzucone…zapomniane? To Jego wina ! Ale szybko zapominamy …Pan napisał , zadzwonił , znów namieszał w głowie i powiedział to , co każda w tej chwili by chciała usłyszeć….Prawda???  a jeszcze jak powie ,że planuje spotkanie , to już każda mokra …hahaha. I niestety leci z wywieszonym jęzorem , pot leje się po dupie , nieważne ,że musiała zwolnić się 4 godziny z pracy  ( aby na następny dzień zamiast 12 siedzieć 16 ) , że nie zdążyła zjeść czegokolwiek, że kolejny raz przełożyła wizytę u dentysty…Leci..cała uradowana z ogromnym uśmiechem . Bogu dziękować ,że nie mamy ogonów , bo z nadmiaru radości biłybyśmy się nimi po rozanielonych ryjkach…Jest dotarła …wreszcie Pan. Rzuca się na kolana , wpatruje się w niego jak w święty obrazek , zaciąga jego zapachem…no tak …MUSI STARCZYĆ NA KOLEJNE KILKA MIESIĘCY…nam musi …Panu napewno starcza , w końcu podominował sobie realnie…teraz może ciągnąć dłuuuugie tygodnie na sexie przez skypa czy telefon…..

 

Na koniec mam po jednym pytaniu :

do Dominujących : czy zdajecie sobie sprawę , że w takich relacjach tak naprawdę krzywdzicie uległą ( czy jesteście aż tak wyrachowani ,żeby robić to dalej )?

do uległych : czy jesteście pewne ,że taki układ daje Wam szczęście?

 

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii