RSS
 

skrucha

18 sty

Wiem ….przesadziłam. Dziś czytając swój poprzedni wpis , widzę jak bardzo nie był na miejscu. Zresztą rozmowa z Panem postawiła mnie do pionu , jak nigdy wcześniej. Cóż jestem zbyt emocjonalna. Przejmuję się byle pierdołami….myślę, przeżywam , aby i tak po chwili dojść do wniosku ,że nie było warto poświęcić danemu tematowi nawet sekundy własnego czasu. Kurwa….dość. NIGDY więcej nie pozwolę , aby ktoś zaburzył moje szczęście …spokój ducha. Tak …jakby to komu nie było na rękę JESTEM SZCZĘŚLIWA !!!! I nikt tego nie spierdoli.

Chciałabym cofnąć czas do momentu , gdy pozwoliłam mojemu Panu na domysły . Chcąc oszczędzić Mu zmartwień nie mówiłam o tym , co mnie dręczy …nie pozwala spać , ani jeść. Za późno…i tak dowiedział się o wszystkim . Jednak nie ode mnie. Czasu nie cofnę . Jedynie co mogę zrobić to przeprosić, co też czynię tutaj…..

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

krok w tył….

17 sty

By Cię słuchać , muszę….nie widzieć….

By za Tobą iść , muszę nie słyszeć…

By Cię kochać , muszę nie widzieć , nie słyszeć i nie czuć….NIC….zupełnie NIC

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

zbieranie do kupy

28 gru

Tak , dziś postanowiłam kolejny raz zebrać się w sobie . Nie mogę pozwolić , aby moja radość życia została rozpierniczona przez , mam nadzieję, chwilowe kłopoty. Dwa tygodnie temu zostałam bez pracy i mimo usilnych poszukiwań nowej , marnie mi idzie. Pan pomaga jak może na wszystkie sposoby : finansowo i mentalnie. I wbrew pozorom z tym pierwszym mam największy problem. Wkurwia mnie całkowita zależność od drugiej osoby. Tym bardziej ,że nie mam pojęcia ile potrwa. Teraz bez względu na charakter pracy szukają studentów i to najlepiej na rencie z 20 letnim doświadczeniem zawodowym. Reasumując jestem za stara i  za zdrowa . Choć nie….ze zdrowiem to tak nie do końca  ….ostatnio dowiedziałam się ,że jestem ” za ślepa „. Dziwne to o tyle , iż w codziennym życiu radzę sobie doskonale nawet bez okularów. Ale tak to jest , jak wielmożna pani doktor zamiast badać człowieka , robi listę zakupów świątecznych.

Nigdy nie byłam bez pracy tak długo. Kilka dni max. Raz byłam dwa miesiące kilka lat temu , ale to była świadoma decyzja, bo pracować nie musiałam. Były przyjął za punkt honoru utrzymanie naszego domostwa . Wytrzymałam …z czasem było coraz trudniej i po półtorej miesiącu cichaczem zaczęłam szukać nowej pracy. Nosz do kurwy ileż można sprzątać , gotować i ….prosić się o każdy grosz. Postawiłam się , chyba pierwszy raz w życiu . Ale czułam się usprawiedliwiona poznawszy prawdziwe pobudki , jakie kierowały exem. ZAZDROŚĆ….no tak przecież w pracy to człowiek się bzyka przy każdej nadarzającej się okazji …ech, szkoda słów.

Znajoma twierdzi ,że powinnam Pana po tyłku całować z wdzięczności…heh …to mogę robić nawet bez tego. A wdzięczna jestem i to nawet nikt nie ma pojęcia jak bardzo. Jest pierwszym człowiekiem w moim życiu , który mi pomaga. Zawsze byłam zdana na siebie i o wszystko musiałam walczyć samotnie. Może dlatego wywołuje to we mnie takie odczucia. Nie wiem.

Wiem jedno : czuję się bezużyteczna . Nie mogę w nocy spać . a i na jedzenie przeszła ochota. Napiłabym się wina , które dostałam , ale z braku korkociągu tylko zerka na mnie z kuchennego blatu. Czekam cierpliwie na Pana z kolejną pomocą :) czyli korkociągiem. Aż żałuję ,że nie mam choć małego problemu z alkoholem , bo pewnie znalazłabym sposób , aby dobrać się do wina bez konieczności używania dodatkowych narzędzi.

Zbieram się do przysłowiowej ” kupy ” . Dam radę !! Kto jak nie ja? Jestem silna , może nawet za bardzo , ale tylko dlatego jeszcze istnieję. Muszę tylko tok myślenia przestawić na inny tor. Trudne , aczkolwiek wykonalne …mam nadzieję . Nie jestem sama :) A tak ogólnie to bym się przytuliła…zawsze mało :) Ostatnio wymyśliłam ,że dobrze by było , jakby Panu wyrastały na każde spotkanie takie skrzydła , jakie ma nietoperz :) mogłabym się wtulać całościowo ….a tak zawsze jakaś część ciała jest niedotulona. Ale to niestety nie jedno z moich rozważań. Niedawno na tapecie było ustalenie kolejności : tulenie,  orgazm , papieros czy odwrotnie …heh…Najlepiej by było : 3 x orgazm , 3 x tulenie i szybka fajka. Zwierzę orgazmowe nigdy nie ma dość i powiedzenie ” co za dużo to niezdrowo ” nie znajduje u mnie w tej kwestii zastosowania :)

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

malowania nadszedł kres….prawie

22 gru

Wreszcie skończyłam ….malowanie mieszkania to jest to , co lubię , ale jeszcze bardziej moment , w którym siadam i podziwiam własne ” dzieło”. Tak , jest pięknie ….kolory czekolady i latte ….nic tylko lizać ;) Kolory wybrał Pan po moich małych sugestiach . Ja zajęłam się malowaniem. Nie obyło się bez odcisków i obietnic ,że już nigdy więcej. Jednak było warto. mam nadzieję , że Panu się spodoba. Biedny był tylko papug , nazwany przez Pana ” rosołem ” . Skrzeczał i patrzył na mnie z politowaniem. Jego klatka wciąż lądowała w innym miejscu , z czego zadowolony nie był. Z nerwów pożerał wszystko prócz jedzenia : wapno , papier i żerdkę, na której siedział. Cieszę się ,że gadanie zwierząt o północy w wigilię to tylko mit. Nawet nie chcę myśleć , co miałby do powiedzenia, zważywszy ,że obgryzając wapno jego wzrok mówił : patrz jaki biedny jestem . Ty malujesz , a ja kamienie wpierdalać muszę. Może kiedyś dokupię mu papugę do kompletu . Nazwałam ją ” pomidorowa” idąc za ciosem ” rosoła” :) Więc kiedyś będzie Pomidorowa i Rosół …I wszystko w porządku , tylko Pana mi wciąż brak i jakby mniej , choć tak naprawdę nic się nie zmieniło . Może to zbyt długie dni wydłużane przez remont , a może nadchodzące święta , których nie znoszę , bo nie kojarzą mi się z niczym dobrym i nie wywołują pozytywnych  emocji.
 Na szczęście to tylko trzy dni , wliczając sylwestra…..Bogu dziękować ,że tylko raz w roku je mamy :)

I raz jeszcze :)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Święta

21 gru

Życzę wszystkim , aby te święta spędzili z ludźmi , którzy są dla nich naprawdę ważni . Bez obłudy ,życzeń tych samych , jak co roku . Święta to nie wszędobylskie obżarstwo, a ludzie , którzy nam towarzyszą , choćby na stole miały być wyłącznie serwetki …….

 

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

zaufanie….czy da się odbudowć?

06 gru

Dawno nie pisałam ….szukanie nowego domu i przeprowadzka pochłonęły cały mój wolny czas. Ale jestem , cała ,zdrowa ( prawie, bo wczoraj skręciłam kostkę )) i szczęśliwa ….

Dziś po kilku dniach ciszy odezwała się znajoma : ” mój Pan na nasze spotkanie przyprowadził koleżankę , aby zabawić się w trójkę. Mimo mojego sprzeciwu nie wyprosił jej z pokoju. Wiedział z wcześniejszych rozmów ,że to moja nieprzekraczalna granica. Nie godzę się na takie układy. Tak bardzo mi źle . Później przepraszał , ale stracił moje zaufanie. Co mam zrobić? Tak bardzo Mu ufałam . Co teraz? ” Jedyna moja rada , choć spóźniona brzmiała ” trzeba było wyprosić ich oboje „. krótko , prosto i na temat. Ale już po fakcie. Pozostało pytanie , czy zdeptane zaufanie , rozpierniczone na kawałki serce da się poskładać ? Jak dla mnie NIE. Ja NIGDY nie potrafiłabym zaufać ponownie po takiej , czy podobnej akcji. To nie jest klasyczny związek, w którym możemy tupnąć nogą , strzelić focha lub porzucać talerzami. Taki związek wymaga maksimum szczerości i zaufania. Każdy dominujący powinien mieć świadomość ,że w nim nie ma miejsca na niedomówienia , dziwne próby i prowokacje. Chyba ,że nie zależy mu na układzie w jakim jest , a swoją uległą traktuje jako następną do kolekcji. Nie ta , to następna….

Ja niestety w sprawach zaufania nie jestem dobrym doradcą….zbyt wiele doświadczyłam złego w tym temacie. I nie wiem , czy sama potrafię zaufać do końca. Uczę się tego powoli…Nie , nie żebym nie ufała. Ufam ogólnie , ale w sprawach damsko-męskich jest mi cholernie ciężko ( wybacz Panie ). Po prostu facet , to zawsze facet. Jak to mawiam  : przechodząc przez wysypisko śmieci smrodu nie wyczuje , ale kobietę , tym bardziej łatwą, wywącha  z kilometra.

Ale wracając do pytania : czy da się odbudować zaufanie w takim związku ? Może coś podpowiecie….

 

 

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

wstyd , tęsknota , koszulka i ” no przecież wiem „

11 lis

Ngdy nie pisałam o moich spotkaniach z Panem , ale dziś odczułam wewnętrzną potrzebę , by coś nakreślić. W sumie to jakby spowiedź , w nadziei na odpuszczenie grzechów….Kurwa czuję to zawsze …wstyd …bezradność i niedosyt. ” Panie błagam jeszcze 10 minut ” – jedno z nielicznych moich błagań , ale jedyne , z którym się źle czuję. Jak mała dziewczynka , prosząca mamę o lalkę , mimo  świadomości , iż nigdy jej nie dostanie. Tak, każda minuta z Panem to skarb …każdy dotyk , bez względu na to , czy jest delikatny jak muśnięcie motylich skrzydeł , czy mocny niczym uderzenie pioruna , jest darem . Każde spojrzenie błogosławieństwem dającym siłę , by czekać …trwać…istnieć.

Więc jołczę o każdą chwilę Jego obecności…wymyślając cud-powody , by zatrzymać Go jak najdłużej. Wierzcie mi , nie chcecie wiedzieć jakie:) zresztą nie mają one znaczenia , skoro nie przynoszą efektu. Wiem ,że nie zawsze długość spotkań zależy od Pana , często dyktowana jest Jego pracą , czy własnym życiem . ” Wiesz ,że uwielbiam spędzać z tobą czas, ale muszę już iść ” zdanie  niby jak każde inne …bez deklaracji , obietnic , a jednak dające wiarę i pewność . Pewność ,że jest się z właściwym człowiekiem , na właściwym miejscu….Tak , te detale cieszą ,  jak koszulka podarowana przez Pana przesiąknięta Jego zapachem ….poprzednia już trochę się wywietrzała :) Znów będzie się do czego przytulić ….i móc spokojnie zasnąć ….Trochę to niweluje tęsknotę i samotność…Tylko trochę , no cóż , tęsknię zanim Pan zniknie mi z oczu. Choć czasem mam wrażenie ,że Jemu to akurat przynosi ulgę…haha. Ileż można znosić niewolnicę prawie wrośniętą w siebie , nawet mając świadomość ,że to tylko przytulas . Uwielbiam się przytulać i zdaję sobie sprawę ,że to czasem męczące , ale taka jestem. Czasem nawet w swej dzikiej wyobraźni obrazuję sobie , jak leżąc na podłodze kurczowo trzymam się Pana kostki , a On biedny ciągnie mnie niczym przysłowiową kulę u nogi . Co więcej nawet wymyśliłam wersję pozapomieszczeniową ….na deskorolce . Co by ulżyć trochę Panu w ciągłym włeczeniu za sobą mej skromnej osoby ;) A tak na poważnie , to zastanawiam się , ile musiałabym z Panem przebywać , aby choć trochę się Nim nasycić…

W swym rozmarzeniu napisałam do przyjaciółki , aby zwierzyć się jej ze swych chorych zapędów. Rozgadałam się jak ja to niepoprawna tulaczka jestem , a ona mi na to ” no przecież wiem , my wszystkie podobne „. Ufff….ulga , nie tylko ja mam kocie zapędy do łaszenia i głaskania. Można wreszcie zasnąć spokojnie , wtulając się w ” szmacianego Pana ” i zaciagać Jego zapachem :)

 

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wyrok : WINNA

31 paź

Myślałam ,że wyjaśnienia Pana odnośnie mojej rozmowy ze znajomą , rozwieją całkowicie moje watpliwości. Niestety dziś od rana wzięło mnie na przemyślenia całego swojego życia , na szukanie błędów. Przyczyn rozstań z osobami , które wcześniej były dla mnie najważniejsze , a z którymi spędziłam kilkanaście lat życia. I wydawałoby się to logiczne ,że winą obarczamy osobę ,która zdradza. I choć zdrada nie była bezpośrednią czy jedyną przyczyną rozstań …zawsze się pojawiała. A co robi osoba , która została zdradzona? Często odchodzi po wielkiej awanturze . Jeśli tego nie robi z jakiś względów , kłótniom nie ma końca…żyja razem , a jakby osobno. To jest całkowicie zrozumiałe. I tym tokiem rozumowania doszłam do sedna mojego problemu , bo co robiłam ja ? NIC…tylko spokojna rozmowa i próba zrozumienia. Szukanie rozwiązania ….Nie znaczy to ,że zdrada nie bolała…cierpiałam cholernie . Czasami w nocy , gdy już wszyscy spali , zamykałam się w łazience lub wychodziłam na spacer i nie płakałam , ale wyłam , jak dzikie zwierze. Zawsze byłam nauczona przezywać swoje cierpienie w samotności. Bez żalenia się komukolwiek i może dlatego moje rozwody były szokiem dla rodzin z obu stron. Dla nich nagle przecież kończyło się coś , co było piękne. A ja umierałam po kawałku…serce zamieniało się w głaz….miłość ustępowała miejsca obojętności , a ta z czasem nienawiści. W końcu te uczucia były tak silne ,że nie było sensu trwać razem.

Zresztą zdradę zawsze sobie tłumaczyłam logicznie . Pytałam siebie , dlaczego do tego doszło. Przecież w większości przypadków tak się dzieje , gdy strona zdradzająca nie dostaje od zdradzanej tego , czego potrzebuje. Nie spełnia jej wymagań. Nie wystarcza. A w końcu , gdy nie darzy ją jakimś głębszym uczuciem nie pozwalającym na to…przecież nie boi się jej zranić i to najbardziej , jak tylko można. Gdy zdradza mimo , iż to wszystko ma to po prostu zwykły dupek , dla którego nie warto poświęcać ani dnia dłużej. Chyba ,że jest osobą , która lubi skoki w bok …ale to już inna sprawa i trzeba mieć świadomość wtedy ,że taka osoba się nie zmieni i zadać sobie pytanie , czy potrafimy trwać przy kimś takim.

I w tym własnie znajoma znalazła moją słaba stronę….jak to powiedziała ” jesteś zbyt uległa , nie jesteś żadnym wyzwaniem dla swojego Pana . Na wszystko się zgadzasz. Nie masz o nic pretensji . W końcu się Mu znudzisz , bo co On chce to ty robisz” . Nie wiem może ma rację…mój Pan widzi to inaczej. Tak biorąc to na logikę : ja jestem dla Pana , a nie On dla mnie. To ja mam robić wszystko , aby był zadowolony , nawet jak mi to nie do końca pasuje . Tak jak nauka hiszpańskiego , na który Pan mnie wysłał. Będzie to ode mnie wymagało sporego samozaparcia i wielkiej wiary w sens tego przedsięwzięcia. Niestety nauka języków obcych z pewnych powodów , nie była nigdy moim ulubionym zajęciem. Do tego tak naprawdę mało czasu , jaki mogę poświęcić nauce, ale postanowiłam mimo to ,że zrobię wszystko , aby  sprostać zadaniu. Może te 3 lata , które wyznaczył Pan , mi wystarczą….muszą . Największym moim zmartwieniem jest obecnie to , że pójdę na pierwsze poniedziałkowe zajęcia ” pociagająca ” i ” smarkata”…ech….

Wyrok : WINNA

Uzasadnienie : brak świadomości z kim się wiązałam

A tu coś ciekawego :)  dualizm

 
Komentarze (15)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Pół na pół i…bezróżnica materii….

25 paź

Myślałam ,że się powstrzymam od poruszania tego tematu . Jednak wczorajsza rozmowa z przyjaciółką przekonała mnie , iż ten temat jak najbardziej zasługuje na miejsce w moim blogu.

” Witaj , jestem Marek ( imię zmienione ) . Mam lat tyle i tyle . I jakieś ble-ble , bardziej lub mniej ciekawe. Po czym informacja ,a raczej obawa  działająca na mnie osobiście jak kubeł lodowatej wody , bo zimna , to przy moich odczuciach , prawie jak ciepła kąpiel… ” Mam nadzieję ,że nie przeszkadza Ci ,że jestem switchem ” . Taką oto wiadomość dostała owa niewiasta i w swej naiwności z wielką nadzieją otworzyła profil tegoż jegomościa. Ja w swej wyobraźni już widzę jej coraz to większe oczy , gdy czyta co jeszcze zamieścił w swym profilu ” szukam : kobiety , mężczyzny , pary ” . Jak się okazało to jeszcze nie wszystkie niespodzianki . W opisie bardzo obszernym znajdziemy kilka cytatów nie wiadomo kogo i raczej nie związanych z tematem oraz zdanie , które jak zdawać by się mogło, dawać powinno nadzieję wszystkim , bo przecież to bez różnicy  co panu się trafi : wiek , waga , wygląd bez znaczenia.

Zawsze zastanawiałay mnie osoby o orientacji switch…jak to jest , odnajdywać się po jednej i drugiej stronie? I jak to ogólnie działa w trakcie spotkań. Czy na zasadzie umowy ….dziś ja dominuję  , jutro Ty? A może ja do północy , a potem ” Pan „?  No właśnie  ” Pan” …jest wtedy Pan i niewolnica , czy Pano-niewolnik i niewolnico-Pani? Chciałabym zrozumieć , bo jakoś osobiście nie wyobrażam sobie być własnością mojego Pana , którego nagle nachodzi chcica na klęczenie przede mną i błagania ” teraz ty mnie zbij …proszę o Pani ” …bleeee….Pomijam kwestię tego, że przemoc w jakimkolwiek kontekście i formie nie leży w mojej naturze. Zresztą ja nie byłabym w stanie podnieść głosu na mojego Pana , a co dopiero ręki. Potrafię sobie wyobrazić przeróżne sytuacje z życia switchów : Pan się spóźnia na spotkanie…wreszcie dociera , a ja zaraz po w miarę wygodnym ulokowaniu się w samochodzie , wymierzam Mu jednego liścia za każde 5 minut spóźnienia , a potem zwieszam głowę w geście skruchy , bo okazało się ,że ciut za mocno i mówię ” Panie wybacz , będziesz mógł mi oddać jak tylko dojedziemy na miejsce ” . Taka opcja szybkiej zmiany ról. Wzdryga mną na samą myśl o takim absurdzie.

Idźmy dalej …” szukam kobiety , mężczyzny , pary ” . Bogu dziękować , że akurat na tym portalu nie ma więcej opcji . Boję się pomyśleć , co by było , gdyby do wyboru był pies , kot , owca a może Myszka Miki . Choć w sumie wybierając owcę wspomagaliby polskich hodowców , a Myszkę …pod jej kostiumem też kryje się człowiek , a płeć już ustaliłam ,że bez różnicy. Ale czy to na prawdę wszystko jedno jakiej płci jest osoba uległa ? Tak , to prawda . Dominujący może być biseksualny , ale i u takich osób szala preferencji przechyla się choćby w nieznacznym stopniu , na którąś ze stron. Nie będę się jednak nad tym roztkliwiać , ponieważ bardziej zastanawia mnie psychiczny aspekt uległej , mającej świadomość ,że jej Panu w sumie byłoby wszystko jedno, czy jest kobietą , czy mężczyzną …a tak naprawdę mogłaby przyprowadzić ze sobą partnera i też byłoby super , o ile Panu bardziej on nie przypadłby do gustu :) Ja bym nie dała sobie rady z taką świadomością i do tego mój wygląd też byłby bez znaczenia. Jednym zdaniem  : mogłabym być starym , łysym facetem z trzema kołami ratunkowymi zamiast brzucha i bezzębną szczęką….Poniekąd pocieszające ….jak dożyję , a mój Pan już się mną znudzi , to za 30 lat też mam szansę na Pana i to całkiem młodego :) Żyć …do bólu …w bólu :)

 

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ogólnie….po mojemu….

13 paź

Wybaczcie ,że tak opuściłam się z wpisami , ale praca i inne sprawy zabierały mi ostatnio mnóstwo czasu. Postanowiłam nie odpisywać na każdy komentarz z osobna , ponieważ wiele z nich jest  zgodnych z zasadą ” uderz w stół a nożyce się odezwą ” , inne wyrażają poparcie dla moich myśli…nieważne, tak czy inaczej za dużo czasu musiałabym poświęcić na odpisywanie każdemu , a najzwyczajniej w świecie nie mam na to czasu.

Ale mam kilka uwag do dwóch osób ( osoby te będą wiedziały o kogo chodzi )….
po pierwsze – nie mam obowiązku publikowania każdego komentarza i obowiązku odpowiadania na niego, a w szczególności takiego , którego autorka się tego domaga różnymi drogami ….i nie zrobię tego . Nie dlatego ,abym się obawiała krytyki , ale z czystej przekory , a Wy jako prawdziwe uległe powinnyście przyjąć to z pokorą  :) czyż nie? Groźby też nie działają na mnie …powiedziałabym ,że mi przykro , ale tak nie jest….

po drugie – to mój blog i mam prawo w nim opisywać swoje przeżycia , odczucia i spostrzeżenia. Zauważcie ,że nie wymieniam nikogo nawet z nicku , a tym bardziej z imienia , więc nie wiem o co tyle szumu….Nie uważam , abym kogoś tu krzywdziła , ponieważ klimat BDSM lub podobny  wymaga od ludzi w nim ogromnej siły psychicznej i równowagi emocjonalnej , a takich ludzi ciężko skrzywdzić ….wiem to po sobie . Jeśli uważam , że ktoś mnie obraża  i to  niesłusznie ….wyrażam swoją opinię o ile uznam ,iż warto.  A jak słusznie , pozostają przemyślenia i pogodzenie się z tym. Są większe problemy w życiu niż kilka zdań obcej baby :)

po trzecie – co do określenia ” kurwa ” ( tak nazwałam uległą , która oddaje się swojemu Panu bez uczuć , a posiada męża ). Zastanówcie się , jak nazywacie żonatych facetów , chodzących do pań ” lekkich obyczajów” , którzy nie darzą ich uczuciami ? Czyż nie kurwiarzami czy dziwkarzami ? Czy to działa tylko w jedną stronę ? Różni się to dla mnie tylko jedną kwestią ….płacą , ale też spełniają swoje najskrytsze pragnienia . Ja nikogo nie oceniam i nikim nie gardzę …stwierdzam tylko fakt . Sama kiedyś byłam w takiej sytuacji i po spojrzeniu na to z boku , doszłam do wniosku ,że na inne określenie nie zasługuję…A wiecie co najgorsze ?  Wielu dominujących specjalnie szuka uległych w związkach , a najlepiej małżenstwach . Kiedyś jeden z nich powiedział mi wprost ” po co mam iść na dziwki ? na bdsm.pl znajdę za darmo , bez zobowiązań i innych niedogodności ( wyszukiwał mężatki ) i do tego jako uległa zrobi dla mnie wszystko co zechcę. W burdelu wydałbym majątek „. Myślicie ,że to odosobniony przypadek?

Zarzucono mi ,że mylę pojęcia a co ciekawsze nie wiem co to BDSM….bardzo mi się to spodobało…hahaha…Więc dla przypomnienia informuję ,że realnie w czystym , jak ja to nazywam BDSM byłam 5 lat , a w związku Master / niewolnica kolejne 5 . Przeżyłam w przeciągu tych 10 lat tak wiele , że fantazjować nie muszę , bo i taki zarzut się pojawił.

Najpiękniejsze co jednak przeczytałam , było pytanie , czy to pod wpływem nowego Pana się tak zmieniam . Wbrew temu , co można by pomyśleć , bardzo się cieszę ,że ktoś to zauważył , bo ja tego nie zauważam , a ….TAK BYĆ POWINNO.  To Pan tworzy swoją niewolnicę w zgodzie z Jego wzorcem. A jaki jest dokładny wzorzec mojego Pana? Nie wiem….Wiem jak jestem….

Nie uważam ,żebym zmieniła się diametralnie….zawsze byłam uległa , oddana i wierna . Pan tylko utwierdził mnie w przekonaniu ,że idę właściwą drogą…Nie jestem idealna , zapewne będzie chciał we mnie zmienić kilka rzeczy . Tak jak niedawno musiałam przefarbować włosy …może nie do końca mój ulubiony kolor , ale to nie mi ma się podobać , ale Panu. 

Zdaję sobie sprawę ,że moja uległość jest inna , niż większości z Was , co nie znaczy ,że któraś jest lepsza czy gorsza….jest INNA. Moja jest całkowita … Za dużo poświęciłam w swoim życiu , aby zadowolić się teraz układem ” łóżkowym”…Wyobrażałam sobie siebie w sypialni jako niewolnicę , która służy swojemu Panu , po czym ubiera się i mówi ” Heniu szybciej zakładaj gacie , bo zaraz mąż przyjdzie i weź śmieci po drodze wyrzuć ” lub coś w tym stylu…Albo Pan odbiera telefon od żony …musi , przecież wzorowy małżonek ciężko pracuje , a klęcząca do tej chwili niewolnica rzecze ” idę siku i odgrzeję nam flaczki , bo mi w żołądek wywraca na drugą stronę , a zresztą nie będę już dziś klęczeć , bo mi kolana nawalają ” ( to dokładny cytat )  Wiem z opowiadań innych ,że takie sytuacje się zdarzają , co niesamowicie kłóci się z moją uległością …szczególnie zwracanie się do Pana po imieniu w jakiejkolwiek sytuacji…Nie przeszły by mi też przez gardło słowa ” nie chcę „, ” nie mogę ” i ogólnie wszystko z NIE . Choć, jest jedna sytuacja , w której mam ochotę to NIE powiedzieć , a i tak zazwyczaj milczę , próbując odwlec to w czasie. A mianowicie , jak Pan prosi o podanie trzcinki ….wie doskonale , jak bardzo boję się akurat tego diabelskiego wynalazku i myślę ,że ma niezły ubaw patrząc , jak udaję głucho-zdechłego kota .

Reasumując :  każda uległa jest inna …uległa mniej lub bardziej . Najważniejsze ,że są też dominujący i Ci mniej i Ci bardziej . I jakby ich nie nazwać : pseudouległymi , kurwami, wyrobami uległopodobnymi , pseudomasterami , dziwkarzami czy półdominującymi …mają prawo nimi być ….I nikomu nic do tego , grunt , aby dobrali się w pary :)

 

W tym miejscu chciałam podziękować mojemu Panu za to ,że spełnia moje jedyne dotychczasowe marzenie….POZWALA MI BYĆ SOBĄ . Wiem ,że moja obecność sprawia Mu przyjemność , a przynajmniej mam taką nadzieję. Tym bardziej ,że potrafię być męcząca z moim niezaspokojonym apetytem na przytulanie .

 

 
Komentarze (10)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

rozpiernicz w głowie i ….wstyd….

30 wrz

Kolejny wpis , którego temat i treść w moim zamierzeniu miał być zupełnie inny. Jednak po rozmowie z Panem mam totalny chaos w głowie…

Stwierdzenie Pana ,że jestem wyjątkowa i mam się nigdy nie zmieniać powalił mnie na łopatki. NIGDY nie uwazałam się za kogoś wyjątkowego . Przecież to jaka jestem,  jest zupełnie normalne …wynika z mojej natury. Nie czuję , abym coś dawała swojemu Panu , a przynajmniej nie coś , czego nie potrafiła dać każda inna…uległa, ale nie każda kobieta. I to jest fakt niezaprzeczalny w dobie feminizmu , w jakiej przyszło nam żyć.

Bardzo ucieszyły mnie słowa Pana i tak jak napisałam Mu w mailu , odbieram je jako komplement , a szczerze mówiąc nie lubię komplementów …najzwyczajniej w świecie mnie zawstydzają. Tym bardziej takie niezasłużone…Muszę sobie jakoś z tym poradzić , przetrawić i może spróbuję poudawać ,że ich nie słyszałam… Spojrzeć Mu w oczy po takich słowach będzie mi na prawdę ciężko…

 

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

kajira…niewolnica …uległa…ulegająca…

29 wrz

Do tego wpisu zainspirował mnie komentarz Hermenegildy , w którym …przeczytajcie sami . Postanowiłam więc napisać różnice między tytułowymi osobami , widziane moimi oczami…

KAJIRA – postać fantastyczna , występująca w kronikach Normana. Nazwanymi przeze mnie Harrym Potterem klimatycznym. Ideał niewolnicy , który się tworzy , samoistnie występuje sporadycznie. Kobieta zgadzająca się na wszystko , bez zahamowań. Jeśli , któraś w realnym świecie się taką mianuje to oznacza, że powinna się udać do specjalisty , albo nie trafiła na Mastera , który dał sobie za cel pokazać jej własne granice.

NIEWOLNICA – kobieta  , potrafiąca oddać siebie i swoje życie w ręce swojego Mastera , który staje się dla niej wszystkim …Wyzbyta własnego ” ja ” . Jej celem życiowym jest przyjemność swojego Pana  i służenie Mu jak tylko potrafi najlepiej. Dąży do ideału…Jego ideału…Nie istnieje dla niej słowo NIE , bez względu na wszystko. Każdy jej gest , zachowanie jest swoistym hymnem pochwalnym. Wszystko co robi , czyni z największą starannością i przyjemnością….Największą i jedyną nagrodą dla niej za oddanie jest spełnienie Pana , co działa jak bumerang , bo dzięki temu i ona czuje się spełniona. Jest uległa w trzech płaszczyznach : czynów , mowy i …co najważniejsze i najtrudniejsze…w sferze myśli…

ULEGŁA – osoba zbliżona do niewolnicy , jednak z większymi ograniczeniami , której zdarza się powiedzieć NIE , choć jak już się jej wymsknie to słowo , czuje się winna i ma wyrzuty sumienia. Mimo to w głowie ma wiele pretensji , bo Pan np. zbił za mocno i jest taki niedobry, albo nie daj Boże zbił , choć na to nie zasłużyła i mało ją obchodzi ,iż Panu sprawia to przyjemność , a ona powinna to przyjąć bez pretensji. Wciąż żali się znajomym z klimatu i bynajmniej ani nie tym zaufanym , ani nie po to , aby wysłuchać porad , ale zwyczajnie popsioczyć na Pana…Jednak przy dobrym prowadzeniu jest dobrym materiałem na niewolnicę , o ile będzie gotowa na zmiany …

ULEGAJĄCA – kobieta przeważnie ograniczająca swoją uległość do sypialni. Ma mnóstwo zahamowań. Najbardziej chętna wyłącznie na ostry sex , pod warukiem ,że nie analny , bo przecież to jest fuj i może boleć. Zgadza się na klapsy , oczywiście nie za mocne. Na wiązanie też chętna , a właściwie unieruchamianie i to kajdankami z różowym futerkiem , aby nie zostawiały śladów i dawały komfort księżniczce…I takich osób w klimacie jest niestety najwięcej i do tego mianują się uległymi. Na szczęście można to łatwo sprawdzić. Wystarczy kazać jej pić wodę z miski , bo o moczu nawet nie wspominam, wylizać całego Pana łącznie ze stopami i odbytem , a już najlepsze jest kazać jej klęczeć przez całe spotkanie , nawet nie dotykając palcem . Zaraz z uległej wyjdzie domina , która najchętniej współłóżkowego zdzieliłaby parasolką po głowie , bluzgając przy tym siarczyście….

Zastanawiam się do , której z tych osób najbardziej pasuję….różnie to wyglądało na przestrzeni lat. Odnoszę wrażenie , że moja uległość się pogłebia….tym bardziej przy takim Panu , którego teraz jestem własnością…Ostatnie spotkanie dało mi wiele do myślenia….Dobra opowiem w skrócie…Pan przyjechał , pojechaliśmy do pubu , a potem do swingers clubu. Uprzedzając Wasze myśli powiem ,że nie bzykaliśmy się w grupach , jedynie bawiliśmy sami ze sobą , no chyba ,że Pan pod pretekstem wzięcia  prysznica skorzystał z jakiejś okazji….hmmm. Ciekawe. Ale zmierzam do czegoś innego . A mianowicie zastanawiam się , jakbym się zachowała , gdyby Pan zażyczył sobie , abym oddała się tam komuś innemu. Myślę ,że na Jego wyraźne życzenie byłabym w stanie to zrobić , choć pewnie nie czułabym się z tym dobrze…Już samo to ,że ktoś próbował mnie dotykać , powodowało odruch obronny , polegający na wtuleniu się w Pana z błaganiem w oczach , aby to przerwał. Chyba nie jestem na to gotowa…Ale może z czasem….Mimo to  doszłam do wniosku ,że najbardziej pasuję do grupy niewolnic, ze względu na minimalną ilość ograniczeń , do tego zbieżnych z ograniczeniami Pana , przynajmniej jak do tej pory i trzysferowe myślenie ….

 

 
Komentarze (37)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ich siła …nasz błąd….czyli zamek na piasku

28 wrz

Chyba już wiem , gdzie leży przyczyna wielu rozwalonych klimatycznych związków. Dominujący wiedzą co powiedzieć , aby nas od siebie uzależnić…jakich użyć słów byśmy wierzyły Im bez żadnego ALE. Albo ….oszukiwały same siebie …Pod wpływem słów kobiety wysnuwają plany , marzą i budują życie. Jednak nie tu i teraz….ale lata do przodu. Całkiem niepotrzebnie …zamiast cieszyć się tym co mają. Sama tak kiedyś robiłam …potem cierpiałam. Łapałam każde słowo , analizowałam , dopasowywałam do swoich wyobrażeń….Słowa Pana były dla mnie jak puzzle …cieszyłam się jak jeden pasował do drugiego , wkurzałam  , gdy  był w innym odcieniu , a jak  niewymiarowy ….bolało. Minęło kilka lat zanim zrozumiałam ,że związek klimatyczny to nie puzzle muszące idealnie pasować do siebie, a raczej klocki. Jak nie pasuje jeden  do drugiego , zawsze można go ustawić inaczej …

Nie oznacza to ,że słowa mojego Pana wlatują jednym uchem , aby z prędkościa światła wylecieć drugim. Nic z tych rzeczy. Po prostu potrzebuję czasu , aby zacząc wierzyć we wszystko bez zastanowienia. Może to jakiś uraz po wcześniejszych doświadczeniach …

Dopóki nie zrozumiemy jak bardzo nasza psychika się różni od męskiej , skazane jesteśmy na porażki…My wrażliwe istoty oczekujemy,że nasze uczucia zostaną odwzajemnione…Mierzymy Panów naszą miarą….Myślimy , iż nasz miłość sprawi ,że Pan pokocha nas równie żarliwie…Niestety…Mężczyźni dominujący nas nie kochają …Oni nas potrzebują…Potrzebują oddanej kobiety , z którą mogą zrobić wszystko , zaspokoić własne żądze…Są oczywiście wyjątki i Pan też kocha , choc nie ćwierka nam tego do ucha przy każdej okazji :) Raczej jedynie to okazuje , a jak zdarza się już Mu to wypowiedzieć nie liczmy na wiele powtórek :)

Jak w dowcipie:

– już nie pamiętam kiedy ostatni raz powiedziałeś mi ,że mnie kochasz – żona mówi do męża

- powiedziałem Ci przy ołtarzu , jak się coś zmieni dam znać…

A my żeby móc oddać się bez reszty wręcz musimy …kochać. Jeżeli jakaś uległa twierdzi ,że nie kocha swojego Pana , bo i z takimi wypowiedziami się zetknęłam , to jest…zwykłą kurwą ze zwierzęcym popędem…Matko , jak ja się wyrażam , czasami zaskakuję samą siebie , ale jakoś inne określenie mi nie pasuje…. nie mam zamiaru nikogo przepraszać. Miłość większości kobiet ma niestety pewną wadę….jest bezwarunkowa. Kochamy zawsze , bez względu na wszystko. Choć ja mam pewne granice , których przekroczenie powoduje osłabienie miłości…zaczynam cierpieć , potem obojętnieć….i następuje koniec , z czasem  zdrowienie ..

Jedną z granic jest….zdrada…Zapewne niejeden dominujący stuka się teraz w czoło , czytając to…Tak , tak znam ich zdanie na ten temat : Pan może wszystko , a suniak tylko tyle na ile Pan pozwoli. Ma siedzieć cicho , merdać ogonkiem , a jak jej coś nie pasuje , to jedyne co może zrobić , to schować ów ogonek pod siebie i udawać ,że wszystko jest w porządku. Niestety nie zgadzam się z tym…Uważam ,że skoro ja jestem tylko dla mojego Pana , to On powinien być tylko dla mnie. I tyle. Sprawa bezdyskusyjna. Zaraz usłyszę ,że z takim podejściem to marna ze mnie uległa….uwierzcie …przeżyję :) . Krytyki się nie boję …

Polecam wszystkim wydanie płytowe seminarium pastora Marka Gungora ” Przez śmiech do lepszego małżeństwa „.. Hahaha…wiem jak to brzmi , ale Kochani bez obaw :) Jest to zestaw 3 płyt . Pierwsza z nich zatytułowana jest ” Opowieść o dwóch mózgach” . Pastor wyjaśnia w zabawny sposób różnice między męskim a kobiecym mózgiem . Druga część ” Klucz do niesamowitego seksu ” też jest warta polecenia , aczkolwiek rady są trochę spóżnione… ;) Trzecia ” Jak razem żyć i się nie pozabijać ” pozwala zrozumieć sens zerowania się …jakby to nie brzmiało….Polecam serdecznie ….

Z całego serca polecam blog uległej , która jest mi bardzo bliska , ponieważ nasze myślenie , odczuwanie jest niesamowicie zgodneDziękuję Kochana za wspólnie spędzony czas…
http://annsuniak.blogspot.com/?zx=b2a32b43c87ee111

 

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

całodobowo maślanie czy …imbirowo- pieprznie…..

25 wrz

Postanowiłam znów poruszyć temat związku tzw. 24/7.  Każdy kto czytał mój blog choćby z ciut większym zgłębieniem wie ,że byłam w takowym przez kilka lat….mam więc porównanie. Wiele osób uważa ,że jest to najpiękniejszy , najpełniejszy rodzaj związku klimatycznego , o ile obie strony czują to całym sobą….Poniekąd mają rację , pamiętajmy jednak ,że do tego potrzeba czasu na dotarcie i o ile w układzie , gdzie spotkania mają miejsce co jakiś czas , to w 24/7 musi być prawie idealne dopasowanie i ….niezbędna jest ….miłość, ale mądra . Może to brzmi patetycznie ….wiem. Zapewne zaraz ktoś podniesie raban ,że bez uczuć taki czy inny układ klimatyczny nie istnieje….możliwe. Mogę się w tym miejscu wypowiedzieć jedynie za siebie i kilka uległych , które znam osobiście i owszem ….nie istnieje . Pozostaje jedynie pytanie czy Masterzy odwzajemniają nasze uczucia ? Niektórzy o nich mówią , inni nie . A czy Ci co o nich mówią , robią to szczerze , czy jest to niejako wymuszone przez wciąż śliniącą się na Ich widok uległą , w obawie przed zranieniem jej uczuć….Nie wiem …Kiedyś pytałam kilku znajomych Masterów , posiadających swoje suniaki , czy ich ” kocham ” płynie z serca , czy raczej ma działać jak knebel zatykający paszczaka…Odpowiedzi wymijające…wiec i nie warte komentarza. Tak jak napisała catsumi , taki układ to też normalne  życie ze wszystkimi problemami i niedogodnościami. Do układu 24/7 trzeba przede wszystkim osób dojrzałych i stabilnych emocjonalnie . Dlaczego o tym piszę ? Przecież wydawałoby się to logiczne ….nic bardziej mylnego. Nie raz ani dwa miałam propozycję takiego związku i ciągnęłam rozmowę z czystej ciekawości , bo jeżeli ktoś wyjeżdża z propozycją przeprowadzenia się do niego niemal od razu , to uważam ,że takowy osobnik ma jakieś problemy ze sobą , albo na szybko szuka darmowej pomocy domowej i dziwki zarazem , a jego dominacja będzie od czasu do czasu , jak ją niechcący łokciem walnie podczas mijania w drzwiach….i zapewne jeszcze przeprosi za zbyt wielki poziom sadyzmu…hehe…Mimo to nie zaprzeczę ,że jak uda się dobrać , to taki związek jest niemal idealny….żadnego gderania , fochów , ” bólów głowy”, bezproblemowe wyjścia z kolegami na piwo …do tego kobieta zawsze czekająca na kolanach na swojego Pana, ciesząca się z możliwości ściągnięcia Mu butów a po wstępnym powitaniu biegnąca Go wyszorować w przygotowanej wcześniej kąpieli…marzenie….czyż nie? Panowie niestety dość często zapominają ,że taka uległa to nie robot i pomijając uczucia zdarza się jej chorować …i to do niej trzeba będzie latać dla odmiany z tabsami , syropkami czy innymi cudami….To jej teraz trzeba będzie podać jedzonko do łóżka czy odwrotnie ..miskę , aby mogła je zwrócić….Niestety miałam taką sytuację …mój ex nie rozumiał…a ja mimo swojej uległości i oddania jedyne co miałam ochotę wykrzyczeć to ” też kurwa jestem człowiekiem ” ,  angina mnie zdominowała na maxa więc pozostało milczenie …I jak dla mnie jedynie choroba w jakiś sposób pozwala nam uległym na czasową niedyspozycję …..reszta to sama radość bycia ,służenia , oddania . Nie ma ciągłych ” zabaw ” w wiązanie czy inne ….zwykłe życie , w którym trzeba znać swoje miejsce i jeżeli nie czuje się tego całą sobą …i Pan całym sobą ….wyjdzie pierdolnik waniliowy z wiecznymi niedomówieniami…Mi osobiście było ciężko …wciąż musiałam się pilnować przy znajomych , na wizytach rodzinnych , aby nie powiedzieć…….” Panie ” , tylko jakoś bezosobowo , bo imienia Pana jakoś nigdy nie umiałam używać , na swój sposób nie czułam się godna tego…Często walczyłam z chęcią klęczenia przy Panu ….wtulania się w Jego nogi …cóż szokowanie rodziny nie wchodziło w rachubę , choć ja osobiście nie miałabym nic przeciwko…. :) Na szczęście miedzy obcymi mogłam sobie pozwolić na naturalne zachowania….

Podstawowa zasada …nauczyć się cieszyć tym co mamy , doceniać …moje spotkania z Panem co weekend są czymś pięknym , bez względu na to jaki mają charakter…jest tylko Pan i ja….świat istnieje jako dodatek …choć dla mnie dodatkiem jest cały czas od naszego pierwszego spotkania….mój czas liczę w inny sposób…od soboty do soboty….W międzyczasie od telefonu do telefonu….I może tu zakończę , ponieważ zbiera mi się na wychwalanie Pana …hahaha , a co za dużo to niezdrowo , jeszcze się ” zepsuje ” ;)

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

mój Pan …szalona ja….

21 wrz

Wiele osób jest ciekawych jaki jest mój Pan….i tutaj i wśród przyjaciół …Więc napiszę kilka słów o Nim. Pewnie zaskoczę niejedną osobę , ale mój Pan jest….jakby z innej bajki…To najlepsze określenie. On pedant z poukładanym życiem ….ja…szara mysz do tego kochająca artystyczny nieład w każdym tego słowa znaczeniu, wciąż walcząca o trochę szczęścia w życiu…Dwa różne światy …zbiegające się na pewnym etapie i od tego momentu tworzące wspólny. Ja szalona ze zwariowanymi pomysłami …Pan kreatywny , pozwalający mi być sobą…ja wylewna uczuciowo …Pan namiętny , cierpliwie znoszący łaszenie się swojej su…której wciąż mało smaku , zapachu , bliskości …zapewne wkurzające , ale Pan jest dzielny…haha…Nasze spotkania w każdy jak dotąd weekend i tak pozostawiają niedosyt…przynajmniej u mnie…Żegnając się po takim weekendzie nie potrafię się od Pana odkleić i zaczynam tęsknić już po kilku sekundach …odliczając dni do następnego spotkania. W moim życiu jest Kimś , dla Kogo warto żyć , a czasem trwać mimo wszystko….Mój Pan jest dla mnie jak hipnotyczny sen….

 

 

 

 
Komentarze (12)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Pan …dla niej…a dla Was na pocieszenie :)

17 wrz

piękne

 

nie potrzeba innych słów

 

znak3

znak2

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

zabawka do końca…. „życia”…

17 wrz

” Mówisz ,że kochasz deszcz…a rozkładasz parasolkę , gdy zaczyna padać ….

Mówisz ,że kochasz słońce ,a chowasz się w cieniu , gdy zaczyna świecić …

Mówisz ,że kochasz wiatr , a zamykasz okno, gdy zaczyna wiać…

Właśnie , dlatego się boję , gdy mówisz ,że mnie kochasz ” ( W.S.)

Słowa vs czyny.

Dla sprostowania…nigdy przy moim Panu nie czułam się jak zabawka….raczej jak…księżniczka….

Jednak instynkt samozachowawczy nie pozwala mi zapominać o tym , kim jestem i jaką pełnię rolę w naszym związku. I te , które myślą ,że są kimś/ czymś innym ….cóż….zazdroszczę pewności. Niestety nawet urzędowy papierek nam jej nie daje. A o tym , jak się czujemy świadczą czyny …nie słowa. Odpowiadając Adelaine…nie , nie odpowiada mi świadomość bycia wyłącznie zabawką , ale staram się czerpać z tego co najlepsze…spełnienie ….Już lata temu przestałam wierzyć ,że mogę być dla Pana kimś więcej….i wbrew pozorom to pomaga….Miłość …oczywiście ,że jest . Nie powinnam tego pisać , aby mój Pan nie obrósł za nadto w piórka i nie odfrunął ( też czyta czasem bloga) …hahaha , ale uwielbiam Go…jest taki , o jakim wcześniej nawet nie śmiałam nawet marzyć . Ale to w większości związków uczucie jednostronne…my przywiązujemy  się …uzależniamy….A Panowie …hmmm ….możemy mieć jedynie nadzieję ,że choć w połowie czują to samo. Gdy odwzajemniają nasze uczucia , choć w najmniejszym stopniu to raczej o tym nie powiedzą . Kochana to ,że marzysz o stałym , niezachwianym niczym związku absolutnie nie świadczy o tym ,że jesteś marną uległą….raczej o tym ,że nie poznałaś smaku prawdziwej porażki , czego gratuluję z całego serca :) Tak jak napisała mandarynka ….po pewnym czasie często okazuje się ,że nie jesteśmy w stanie dostarczyć Panu nowych doznań i zmienia nas na inny model ….często młodszy , piękniejszy i ….mieszkający bliżej ….boli prawda???

mandarynko popieram ….te które ” raczkują” w klimacie są pełne nadziei na uczucia , a te , które już w nim jakiś czas siedzą , wiedzą jak jest naprawdę  i  akt ślubu , a tym bardziej kontrakt niewolniczy nie daje gwarancji żadnej ze stron. Czy małżeństwa się nie rozpadają? Chyba częściej niż myślimy ….moje waniliowe trwało 15 lat i szczerze mówiąc odeszłam bez żalu …za to z wielką ulgą ( ale to już inna bajka).  Zazdroszczę wchodzącym w klimat tej wielkiej nadziei i wiary na trwanie w wieczności….Ja nie potrafię . Życie nauczyło mnie ,że trzeba się cieszyć z małych rzeczy , co nie oznacza ,że nie należy walczyć o szczęście….Żyję w zgodzie z zasadą ” niczego nie zakładam , niczego nie wykluczam ” ….po prostu chwilą….czerpię garściami swoje szczęście….rozkoszuję się nim….`Wbrew pozorom nie traktuję klimatów jako zabawę , bardzo się angażuję i niestety chyba zbyt bardzo przywiązuję do ludzi…Pana …. Wiele w życiu przeżyłam …zbyt wiele porażek , strat…. i codziennie gdy wstaje rano , mówię do siebie ” kocham Cię życie ….i mam nadzieję ,że wiesz ,iż limit na porażki wyczerpałam ” :) Osoby , które mnie znają , twierdzą ,że jestem szalona….zakręcona pozytywnie , roztaczam aurę szczęścia w koło siebie ….ale tylko nieliczni wiedzą o mnie wszystko….i tych całuję w środek czółka …ponoć największe wyznanie miłości ….

 
Komentarze (11)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

świadomość ….zabawki….

13 wrz

Kolejne spotkanie z Panem…tym razem klimatyczna impreza , na której ubawiłam się bosko …beczka śmiechu wywołująca ból brzucha :) Dwa wypite przeze mnie piwa , usypiające wbrew pozorom czujność nie moją , a ich samych, a mnie pozwalające na obserwację zgromadzonych osób , szczególnie uległych. po wcześniejszej rozmowie z zaprzyjażnioną uległą , zastanawiałam się ile z tych szczęśliwych suni ma świadomość , kim/ czym są dla swoich Panów. Czy dojrzały do tego , że tak naprawdę są tylko zabawką , czy nadal chowają tę informację gdzieś na dnach swoich serc , żyjąc w swoich światach złudzeń …Wbrew pozorom życie w nich wcale nie jest łatwiejsze , a uzmysłowienie sobie własnej roli w takim układzie przynosi wyzwolenie , jakiś wewnętrzny spokój. Wiem teraz zapewne posypie się grom ( przynajmniej w Waszych głowach ) wymówek i oskarżeń pod moim adresem . Na pocieszenie powiem Wam ,że nie w każdym związku klimatycznym tak jest…ale zabawką jesteśmy w większości z nich. Ja osobiście identyfikuję się poniekąd z królikiem hodowlanym. Właściciel dba o niego , karmi , poi , pogłaszcze czasem , a niech biedak zazna trochę uczucia zanim zostanie ….zjedzony. Jest czymś o co się dba , ale nie dlatego ,że ów królik tego potrzebuje dla jego przyjemności , ale dla przyjemności….hodowcy. Pomyślcie same …co się dzieje , jak np. rozchorujecie się ? Pół biedy , gdy temperatura nie sięga 40 stopni i jesteśmy w stanie same doczołgać się do lekarza po drodze ostatkiem sił zahaczając o aptekę lub mamy przyjaciół , dla których podanie nam szklanki gorącej herbaty jest czymś naturalnym. W takich sytuacjach Pan staje się niczym telefon z dowcipu : zajęty i poza zasięgiem. Jak wcześniej miał czas na wspólne spotkania , tak gdy nie domagamy  nagle ma taki nawał pracy , że  i na telefon brakuje Mu czasu. Cóż zepsutej zabawki nawet dziecko nie chce , a co dopiero dorosły facet. Sytuacja wygląda podobnie podczas świąt , sylwestra czy innych imprez zarezerwowanych dla ludzi , do których nie wypada przychodzić z własnymi zabawkami . I jak  by tego nie ukrywać za zasłoną uległości , bo przecież uległa ma czekać cierpliwie na swojego Pana , nie robić wyrzutów , a już broń Boże nie strzelać fochów , to pozostaniemy wyłącznie zabawkami. I to jakże wygodnymi . Jedyne co pozostaje , to nadzieja ,że zbyt szybko się nie znudzimy…Podstawą jest akceptacja tego i umiejętność bycia szczęśliwą z tego co daje nam życie

Miałam coś jeszcze napisać , ale po odsłuchaniu kawałka poniżej , nie mogłam ze śmiechu zebrać myśli ….

 

 
Komentarze (18)

Napisane w kategorii Bez kategorii